Po raz kolejny okazuje się, że demokracja to nie tylko przywilej, ale i trudny obowiązek, który można dobrze wypełnić jedynie będąc człowiekiem dojrzałym i świadomym tego, kogo wybieram do rządzenia krajem. Prawie połowa uprawnionych do głosowania Polaków w ogóle nie uczestniczyła w niedzielnych wyborach, a bardzo wielu tych, którzy skorzystali z tego prawa, niestety nie było do tego przygotowanych. Duża w tym wina popularnych mediów, które po prostu ludzi oszukiwały, przekazując im nieprawdziwe informacje. Winni też byli sami kandydaci do parlamentu. Wielu z nich bowiem nie szukało w ogóle sposobu, by dotrzeć do swoich wyborców. Ani do młodych, ani do tych, którzy żyją w małych wsiach i miejscowościach.
Szczególnie o tych drugich mało kto zadbał. Z dostępem do informacji medialnych na wsi jest różnie. Nie wszyscy mają odbiorniki telewizyjne czy radiowe, a nawet jeśli mają, to nie mają czasu z nich korzystać. A z drugiej strony jak się połapać na podstawie tych kolorowych spotów i reklam wyborczych, kto i z jakiej partii właściwie startuje w danym okręgu? Dlatego podczas wyborów w wielu miejscowościach w całej Polsce panowała prawdziwa konsternacja. W reportażu wyemitowanym w publicznym Radio Białystok, zrealizowanym tuż przed wyborami w jednej z podlaskich wsi, jej mieszkaniec na pytanie reporterki: "Jak pan będzie głosował, jeżeli pan nawet nie wie, kto kandyduje w pana okręgu?", odpowiedział pół żartem, pół serio: "Pojadę rowerem albo samochodem i zagłosuję". Ale co się takiej odpowiedzi dziwić, jak żaden z kandydatów nie pofatygował się podczas kampanii do tej wsi, nie zaprezentował się, nie przedstawił programu. I jak tu teraz rozeznać, jak zagłosować? Ludzie chcieli spełnić swój obywatelski obowiązek, bo ludzie na wsi traktują swój patriotyzm poważnie, ale nikt im w tym nie pomógł, nie dostarczył rzetelnej informacji. I to był błąd. Adam Białous
Dodane przez wybory
dnia październik 24 2007 20:30:31 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
1242 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Były premier Włodzimierz Cimoszewicz potwierdził, że wystartuje w październikowych wyborach do Senatu jako kandydat niezależny z województwa podlaskiego.
Debata telewizyjna pomiędzy premierem Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim odbędzie się najprawdopodobniej w poniedziałek o godzinie 20.00. Debatę skrytykował lider LPR Roman Giertych, nazywając ją wspieraniem postkomunistów.
Dlaczego w każdej sytuacji możemy być pewni nienagannej postawy Aleksandra Kwaśniewskiego? Dzięki słowom żony byłego prezydenta znane jest już wyjaśnienie tego fenomenu.
Andrzej Lepper wyciągnął rękę do byłego lidera SLD Leszka Millera i pomoże mu w budowaniu nowego ugrupowania - Polskiej Lewicy. Lepper z Millerem na wspólnej konferencji ogłosili, że były premier eseldowskiego rządu stanie na czele listy wyborczej Samoobrony w Łodzi.
Platforma Obywatelska domaga się wyjaśnienia, czy wspieranie kampanii wyborczej PiS przez KGHM jest zgodne z prawem. KGHM wsparła koncert w Chicago, podczas którego słowo do Polonii skierował przebywający z wizytą w USA prezydent Lech Kaczyński
Akrobata, kucharz, krawiec, trenerzy piłkarscy oraz spora grupa współpracowników SB i wywiadu wojskowego PRL - będą w nowym Sejmie tworzyć polskie prawo?