O zwycięstwie kandydata nie decyduje jego numer na liście, ale liczba oddanych na niego głosów Tylko jeden głos oddany na jednego, wybranego z wszystkich umieszczonych na listach kandydatów sprawi, że karta z wyborem do Sejmu wrzucona do urny będzie uznana za ważną.
Poparcie dla polityka, który, Państwa zdaniem, powinien trafić do Sejmu nowej kadencji, należy zaznaczyć "krzyżykiem" w kwadracie umieszczonym z lewej strony obok jego nazwiska. Co ważne - o ostatecznym wyniku wyborczym i o tym, kto będzie reprezentował dane ugrupowanie w określonym regionie w Sejmie, nie decyduje numer miejsca na liście wyborczej, ale liczba oddanych głosów. Oznacza to, że nawet kandydat np. z miejsca szóstego, o ile zyska akceptację wyborców i zbierze wystarczającą, większą od pozostałych, liczbę głosów, może znaleźć się w parlamencie. Głos oddany w wyborach do Sejmu będzie nieważny, jeżeli zostanie oddany na więcej niż jednego kandydata, na więcej niż jedną listę. Kartka wrzucona do urny wyborczej straci również ważność, jeżeli "krzyżyk" nie zostanie postawiony przy nazwisku żadnego z kandydatów.
Inaczej wygląda sytuacja w wyborach do Senatu. W tym przypadku, w zależności od obwodu wyborczego, można głosować na dwóch, trzech lub czterech kandydatów. Informację o tym, na ilu kandydatów do Senatu wolno w danym obwodzie głosować, można uzyskać od członków komisji wyborczej. Głos ważny to głos oddany przynajmniej na jednego kandydata do Senatu, straci on natomiast ważność, jeżeli zaznaczona zostanie większa liczba kandydatów, niż jest dopuszczalna. WW
Dodane przez wybory
dnia październik 19 2007 20:29:42 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
477 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Kampania wyborcza rozkręca nam się na dobre. Niestety można mieć wiele zastrzeżeń do jej jakości. Spory polityczne, programowe to wydawałoby się istota ustroju demokratycznego, jednak w Polsce AD 2007 debaty o najważniejszych naszych sprawach krajowych i zagranicznych zeszły jakby na bok.
Liderowi Platformy Obywatelskiej znów się nie udało. Tak przynajmniej twierdzi szkocki tygodnik Sunday Mail. Wojażujący po Wielkiej Brytanii Donald Tusk nie namówił bramkarza Celtiku Glasgow - Artura Boruca, do wsparcia kampanii wyborczej PO.
Po wygranej Platformy Obywatelskiej wielki ruch zapanował na europejskich lotniskach. Lider zespołu Ich Troje Michał Wiśniewski (podobnie jak Władysław Bartoszewski z żoną) zwrócił już w kasie zakupiony niedawno bilet lotniczy w jedną stronę
Koalicja PO i LiD to bardzo realny i niebezpieczny dla Polski scenariusz - ostrzegał w Rzeszowie Jarosław Kaczyński. Stwierdził, że wygrana ugrupowań lewicowych, do których zaliczył też PO, oznaczać będzie dla Polski powrót do rzeczywistości stanu wojennego.
Prawo i Sprawiedliwość oraz Lewica i Demokraci okopali się na swoich stanowiskach. Jarosław Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski zapewne nawet nie myśleli o tym, aby podczas debaty przekonać do siebie wyborców konkurenta.
Choć głównym tematem sobotniej konwencji LPR w Lublinie miały być nowe propozycje podatkowe dla emerytów i rencistów, lwia część wystąpienia lidera Ligi poświęcona była telewizyjnej debacie Tusk - Kaczyński.
Piętnaście lat temu ówczesny prezydent Lech Wałęsa forsował młodego polityka PSL Waldemara Pawlaka jako kandydata na stanowisko premiera. W obaleniu rządu Jana Olszewskiego Wałęsie pomagała wówczas i lewica Aleksandra Kwaśniewskiego, i nazywani z nieznanych nikomu powodów liberałami politycy KLD z Donaldem Tuskiem na czele.
Nie minęło kilka dni, a lider partii LiD (równocześnie tzw. twarz wyborcza tej partii), były prezydent Aleksander Kwaśniewski na spotkaniu z młodzieżą w Kijowie bełkotał o polityce i moralności, będąc pod wyraźnym wpływem alkoholu.
Aleksander Kwaśniewski osobiście akceptował i firmował działania zmierzające do wyprowadzenia publicznych pieniędzy z Urzędu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej - wynika z dokumentów, do których dotarł Nasz Dziennik