To my wybieramy posłów
Przewyborczy wielobój - analizy i komentarze
Ostatnie wydarzenia rozkręcającej się kampanii wyborczej do parlamentu wśród wielu osób wzbudzają niesmak. Przykładem mogą być wzajemne, często zupełnie bezpodstawne oskarżenia partii politycznych, dowolne manipulowanie niedomówieniami i kłamstwami, zwłaszcza w coraz intensywniejszych reklamowych kampaniach telewizyjnych, czy nieetyczne chwyty związane z wykorzystywaniem wizerunku wybranych osób bez ich zgody. Wielu z nas takie zachowania bulwersują i przy tej okazji zadajemy sobie pytanie - gdzie jest granica przyzwoitości?

Aktualnie w Polsce mamy sytuację nietypową. Na pierwszy rzut oka bowiem widać, że największy bój toczy się pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską, a więc ugrupowaniami politycznymi mającymi solidarnościowy rodowód i sytuowanymi dotychczas po prawej stronie sceny politycznej. Te dwie partie posiadają podobne, gdyż prawie 30-procentowe poparcie. Lewica i Demokraci, według większości przedwyborczych sondaży, jest trzecią siłą polityczną, z sondażowym poparciem o kilkanaście punktów mniejszym niż faworyci.
Taka nietypowa polaryzacja po części tłumaczy intensywność kampanii, gdyż dwie partie w gruncie rzeczy prawicowe mają ograniczoną możliwość rywalizacji na programy, które w wielu punktach bywają podobne. Dlatego też, aby odróżnić się od rywala, starają się bardziej oddziaływać nie tyle na jego umysł, co na emocje. Próbują przekonywać nie programem, ale chwytnymi hasłami, negatywnymi lub pozytywnymi skojarzeniami, a wreszcie "twarzami" rozpoznawalnych polityków. Stąd też aktualnie mamy do czynienia niemalże z "polowaniem" i przeciąganiem znanych ludzi w szeregi własnych partii.
Nastąpiło kilka znaczących transferów politycznych, jak chociażby: przejście posła Antoniego Mężydły z PiS do PO; związanie się z PO formalnie bezpartyjnego senatora Radosława Sikorskiego, który w poprzednich wyborach kandydował z poparciem PiS; prawdopodobny start z list PiS Nelly Rokity, żony jednego z liderów PO (przynajmniej do niedawna). Takie ciekawe transfery możemy obserwować również pomiędzy partiami zajmującymi odleglejsze miejsca w przedwyborczych sondażach, jak chociażby start Leszka Millera z list Samoobrony.
Ciekawym zagadnieniem wydaje się sprawa powyborczego układu sił na polskiej scenie politycznej. Obecnie liderzy dwóch największych partii deklarują, że ich celem jest samodzielne rządzenie. Wydaje się jednak, iż przy obowiązującym systemie wyborczym większościowym będzie to mało prawdopodobne. Dlatego też przysłowiowym języczkiem u wagi staną się mniejsze partie. Spośród nich jedynie LiD może być pewny, iż jego przedstawiciele zasiądą w ławach poselskich. Pozostałe ugrupowania dotychczas będące w parlamencie - a więc Samoobrona, Liga Polskich Rodzin i Polskie Stronnictwo Ludowe - balansują na granicy progu wyborczego.
Dzisiaj najważniejszym pytaniem jest nie to - kto zwycięży w wyborach, lecz która z małych partii przekroczy próg wyborczy. Szczególnie istotne jest to dla PiS. Trudno sobie bowiem wyobrazić koalicję PiS z LiD, ale także i Samoobroną oraz LPR. Wydaje się, że obecnie nie ma również szans na koalicję PO - PiS. Z punktu widzenia Prawa i Sprawiedliwości najlepiej byłoby, gdyby do parlamentu dostał się PSL. Ta partia bowiem, mimo deklarowanej ostatnimi czasy sympatii do PO, posiada z kolei największą zdolność koalicyjną, używając niezbyt ładnego określenia - obrazowo można powiedzieć, iż jest tzw. partią obrotową, która może zawrzeć koalicję ze wszystkimi.
Bardzo prawdopodobna jest natomiast koalicja PO z LiD. Tym bardziej jest to możliwe w wypadku zwycięstwa PiS. Może to wynikać z desperacji liderów Platformy, przed którymi w przypadku przegrania kolejnych "prawie wygranych" wyborów stanie widmo odpływu zawiedzionych członków, a nawet i rozpadu. Z tych powodów za wszelką cenę będą chcieli tworzyć rząd i uczestniczyć we władzy.
Tylko jedno jest pewne - to głosy wyborców, czyli NASZE o wszystkim zdecydują!
dr Przemysław Wójtowicz, WSKSiM
Dodane przez wybory dnia wrzesień 26 2007 11:25:04 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 524 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Aleksander Kwaśniewski osobiście akceptował i firmował działania zmierzające do wyprowadzenia publicznych pieniędzy z Urzędu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej - wynika z dokumentów, do których dotarł Nasz Dziennik
Kwaśniewski dopisał: zgoda

Do Senatu z ramienia PiS kandydować ma Jan Szafraniec - do tej pory reprezentujący LPR.
Szafraniec porzucił LPR

Z premierem Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, rozmawiają: Katarzyna Orłowska-Popławska, Artur Kowalski, Dariusz Pogorzelski
Cztery lata w opozycji. I wracamy

Tadeusz Mazowiecki jest dla mnie autorytetem. Podzielam jego punkt widzenia, że nie można mówić o wiarygodnej budowie alternatywy wobec PiS i LiD
Słyszał, kto chciał

Politycy Platformy Obywatelskiej krytykowali niedawno władze polskie za ugodową postawę w związku z negocjacjami z Amerykanami w sprawie montowania u nas elementów tarczy antyrakietowej.
Polityka inna... retorycznie

Prawo i Sprawiedliwość ponownie pyta Platformę Obywatelską o billboardy, prawica zawiera wyborczą koalicję, a Samoobrona przygotowuje się do samodzielnego startu w wyborach. Kampania wyborcza powoli nabiera rumieńców.
Kampania z billboardami

Tusk zaprezentował swoje dość szczególne pojmowanie demokracji, publicznie występując z wyraźną aprobatą dla niekonstytucyjnych działań, które obliczone były na umocnienie władzy Wałęsy
Donald Tusk kłamliwy

Spot wyborczy pt. Orędzie premiera
Orędzie premiera (video)

I oto ci sami ludzie, którzy z dumą mówią, że w 1989 roku uzyskali dla Polski pełną niepodległość
Ostatnie wybory pod rządami III RP

Gronostaj to takie zwierzątko, które woli zginąć, niż ubrudzić swoje białe futerko. Ja lubię swoje białe futerko - oburzonemu premierowi z Krakowa nie spodobała się lista kandydatów do Sejmu proponowana przez PO w jego okręgu wyborczym.
Kto im brudzi futerka

Kot Sylwester
Google