Talk-show zamiast dyskusji
Z prof. Krystyną Czubą, medioznawcą (Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu), rozmawia Zenon Baranowski

Czym różniła się obecna kampania wyborcza od poprzednich?
- Różniła się bardzo. Po pierwsze, zamiast merytorycznej dyskusji mieliśmy do czynienia z szukaniem haków, a agresja podczas kampanii doszła do zenitu. Druga sprawa to były transfery polityczne, które pokazywały, kim naprawdę są te osoby, które się ich dopuszczały. Nawet jeżeli coś się komuś nie podoba u tych, z którymi współpracowaliśmy wcześniej, to powinien szukać innej okazji, żeby to powiedzieć. Taka demonstracja w okolicach wyborów nie mówi o nich dobrze. Jest to czysty koniunkturalizm. Działania wielu z tych ludzi są dla mnie wyjątkowym cierniem. Przede wszystkim wystąpienie Kazimierza Marcinkiewicza. Miał on odwagę mówić o swoich związkach z Kościołem, a teraz nagle popiera ludzi, którzy są nie tylko antykościelni, ale i antyklerykalni. Wszystkie transfery były dla mnie najgorszego gatunku, jaki sobie można wyobrazić. Trzecia różnica, jaką widziałam, to nieustanne procesy w sądach. To był efekt wysokiego poziomu agresji i podawania kłamliwych sformułowań. Dlatego sądy nieustannie musiały zabierać głos.

Jak ocenia Pani debaty prowadzone w mediach?
- One miały tylko pozory merytorycznego charakteru. Dlatego że jeżeli dziennikarz zadawał pięć pytań, które dotyczą zasadniczych kierunków rozwoju Polski czy polityki zagranicznej, i kazał na nie odpowiedzieć w trzy minuty, to jest po prostu mało poważne. Uwłacza wszystkim dziennikarskim umiejętnościom i kompetencjom. To był mediany spektakl, talk-show, a nie żadna merytoryczna dyskusja. Dlatego uważam, że tego typu pozorne dyskusje merytoryczne nikomu nic nie dają. Nic nie wnoszą w życie polityczne.

Debaty powinny mieć zupełnie inną formę, żeby miały sens?
- Oczywiście. Żeby debata była merytoryczna, polityk musi mieć czas na skupienie, musi mieć czas na jakąkolwiek refleksję i dłuższą, rzeczową wypowiedź. Tego wymagają poważne sprawy poruszane podczas debat.

Media nie promowały tylko jednego kierunku politycznego, marginalizując inne?
- Nie ma wątpliwości, że media krzyczały jednym głosem, nawet telewizja publiczna. Sondaże pokazywały, że PO jest wspaniała, co wprowadzało zamęt w głowach tzw. zwykłych ludzi, którzy potem np. powtarzali nieprawdziwy slogan, że Kaczyńscy robią nam wstyd za granicą. To źle, że dominuje tylko jedna opcja i wciąż ta opcja dochodzi do głosu. Wszystkimi sposobami propaguje się filozofię liberalną i poprawność polityczną, która przebija się, bo jest wygodna iw ogóle niezobowiązująca.

Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez wybory dnia październik 22 2007 20:08:56 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 458 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Przygotowania do konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej miały wyjątkową dramaturgię. Nastrój grozy, niespotykany przy okazji innych wydarzeń tego typu, budowali sami działacze partii. Już na wiele dni przed konwencją lider PO Donald Tusk i szef klubu parlamentarnego Platformy Bogdan Zdrojewski zapowiadali, że w czasie partyjnej konwencji wybuchnie bomba
Słuchaj Janeczku. Janek nie słucha

Aleksander Kwaśniewski przyzwyczaił nas, że nigdy nie wiadomo, kiedy mówi serio, a kiedy nie, ale tym razem chyba mówił serio
Powrót do przeszłości

Był to pierwszy lubelski proces w trybie wyborczym. I chyba nie ostatni. Wiele wskazuje na to, że w kolejnym Komitet Wyborczy PO pozwie radnego Kraśnika z PiS Mirosława Włodarczyka o rzekomo obraźliwą i nieprawdziwą wypowiedź w czasie sesji Rady Miasta, w której zarzucił on władzom Kraśnika, że z powodu wizyty w mieście Janusza Palikota zamknięto jedną z ulic.
Nie przez Palikota, a psi ogon

Prawo i Sprawiedliwość ponownie pyta Platformę Obywatelską o billboardy, prawica zawiera wyborczą koalicję, a Samoobrona przygotowuje się do samodzielnego startu w wyborach. Kampania wyborcza powoli nabiera rumieńców.
Kampania z billboardami

Od wyborów parlamentarnych 2005 r. jesteśmy świadkami przyspieszenia tempa wydarzeń w Polsce. Zapewne ten ważny moment w najnowszych dziejach Polski będzie przez najbliższe lata przedmiotem licznych analiz i komentarzy, a także poważnych prac historycznych i politologicznych.
Ciernista droga do IV RP

Do wydłużenia głosowania doszło w 50 obwodach

Oj męczący jest zawód polityka - skonstatował Kot Sylwester, nasz wyborczy ekspert i specjalista ds. nabijania myszy na haki, obserwując szczecińską konwencję partii nie bez kozery LITR-em zwanej
Kot Sylwester i LiDka

Ugrupowania, którym sondaże nie dają nawet połowy takiego poparcia jak PO czy PiS, postanowiły zewrzeć szyki. Pod szyldem Liga Prawicy Rzeczypospolitej, czyli LPR, wystartują wspólnie: Liga Polskich Rodzin, Prawica Rzeczypospolitej oraz Unia Polityki Realnej.
LPR, PR i UPR razem

PiS zarzuciło PO, że nie podpisała swoich billboardów. Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że wszystkie materiały o charakterze agitacji wyborczej, które są dostępne od dnia ogłoszenia wyborów, muszą być oznaczone, od jakiej partii pochodzą.
Billboardy muszą być podpisane

Ćwierć miliona złotych warte było dla posłanki Platformy Obywatelskiej Beaty Sawickiej i burmistrza Helu Mirosława W. ustawienie przetargu na nieruchomość, której wartość szacuje się na kilkadziesiąt milionów złotych.
Beata Sawicka (PO) i afera korupcyjna

Kot Sylwester
Google