Nieoficjalny przywódca lewicy Aleksander Kwaśniewski zawsze był bardzo "medialny". Do dziś wzbudza u swoich rodaków skrajne emocje. W ostatnich dniach zabłysnął nie tylko pogaduszkami z jedną z niemieckich gazet, ale i umiejętnymi komentarzami do własnych słów.
W słynnym już wywiadzie były prezydent sugerował, że Niemcy powinny się zastanowić, czy nie zaostrzyć kursu wobec Polski. Później zdecydowanie zaprzeczał, jakoby kiedykolwiek podpowiadał naszym sąsiadom zaostrzenie polityki wobec Polski. Kwaśniewski tłumaczył, że sens jego wypowiedzi był odmienny... niż sens cytowanych słów. Przytaczane zdania były według niego "wyrwane z kontekstu" i przywołane jedynie w części. - Żałuję wywiadu w niemieckiej "Vanity Fair", ale nie będę przepraszał za to, co mi PiS przypisuje. Nigdy nie nawoływałem do konfrontacji w stosunkach polsko-niemieckich - ogłosił były prezydent w telewizji TVN 24.
Były prezydent nie poczuwa się do winy, a problemy z wywiadem były, według niego, jedynie skutkiem złej woli konkurentów politycznych, nieporozumień i przypadków losowych.
- To, co mi jest przypisane, to jest pytanie dziennikarza. A autoryzację - której właściwie nie było - miał robić mój współpracownik, który miał wówczas kłopoty osobiste - opowieść Aleksandra Kwaśniewskiego o niesłusznych zarzutach i zagubionych współpracownikach na pewno chwyciła za serce jego sympatyków. Co jednak z wyborcami nieobdarzonymi aż taką wrażliwością?
- Wszystkich, w Polsce i w Niemczech, którzy poczuli się zaskoczeni, skonfundowani i urażeni tymi sformułowaniami - przepraszam - oświadczył w końcu były prezydent.
Podobno głównym atutem prezydentury Kwaśniewskiego był fakt, że nasz przywódca "dobrze reprezentował" Polskę za granicą. Teraz prezydentem już nie jest, ale w zachodniej Europie ciągle "reprezentuje" nasz kraj nie gorzej niż kiedyś w Charkowie. Piotr Tomczyk
Dodane przez wybory
dnia wrzesień 14 2007 17:17:06 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
410 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Widok chwiejącego się na nogach czy bełkoczącego coś Aleksandra Kwaśniewskiego powoli przestaje już być czymś nadzwyczajnym. Były prezydent niewątpliwie wprawia tym w wielki kłopot młodych liderów SLD, którzy w swoim środowisku nie mają wystarczającego autorytetu, aby dwukrotnemu prezydentowi Polski zwrócić uwagę na zachowanie
Ludwik Dorn zapowiedział pozwanie do sądu w trybie wyborczym Lewicy i Demokratów. Marszałek Sejmu domaga się od LiD przeprosin za - jak stwierdził - kłamliwe informacje, że jego suka Saba zeżarła meble w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji i że on za to nie zapłacił.
Szybka kampania wyborcza związana z samorozwiązaniem parlamentu ma swoją logikę. Stosowana jest najbardziej zaawansowana socjotechnika i wykorzystywane są typowe chwyty marketingowe mające wypromować stosujące je partie polityczne.
Co musiałoby się stać, żeby nie doszło do rozwiązania tego parlamentu?
- Musiałaby się utworzyć nowa wiarygodna większość. Jednak gołym okiem widać, że wszyscy gracze są już sobą zmęczeni i jakkolwiek nie można wykluczać tej ewentualności...