Sobecka czuje się oszukana
Anna Sobecka wystartuje w wyborach parlamentarnych w Toruniu dopiero z czwartego miejsca, choć wcześniej Prawo i Sprawiedliwość obiecywało jej miejsce pierwsze. "Jedynkę" Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS, zarezerwował jednak dla posła Łukasza Zbonikowskiego, znanego przede wszystkim z tego, że zalicza się do grona jego zaufanych. Dalsze miejsca na listach PiS otrzymali również byli działacze LPR, którzy w 2006 r. optowali za koalicją z PiS, co pozwoliło tej partii rządzić jeszcze półtora roku. Niektórzy, jak były wicemarszałek Przemysław Piasta czy wicemarszałek Tomasz Miszczuk, w ogóle się na nich nie znaleźli.

- Podjęłam już decyzję. Wystartuję z list PiS, choć czuję się mocno oszukana - mówi poseł Anna Sobecka. Rozżaleniu parlamentarzystki trudno się dziwić. Posłowie i samorządowcy związani z Ruchem Ludowo-Narodowym, którzy w 2006 r. pomogli przetrwać rządowi PiS, wbrew koalicyjnym porozumieniom i ustaleniom ponownie zostali przez władze PiS wystawieni do wiatru.
Kiedy wiosną 2006 r. padał kruchy pakt stabilizacyjny, PiS wsparli wówczas działacze LPR skupieni wokół Bogusława Kowalskiego, m.in. Anna Sobecka, samorządowcy: wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego Maciej Eckardt, ówczesny wicemarszałek wielkopolski Przemysław Piasta i wicemarszałek lubelski Tomasz Miszczuk.
Za "bunt w LPR" niepokorni działacze zostali usunięci bądź zmuszeni do opuszczenia partii. Wówczas liderzy PiS zapewniali, że nie zapomną o aliantach. Jednak już kilka miesięcy później PiS ugiął się wobec żądań Romana Giertycha i Wojciecha Wierzejskiego i samorządowców związanych z Kowalskim, m.in. Eckardta i Piastę, usnął z list wyborczych. Wówczas Marek Kuchciński, szef klubu PiS i Joachim Brudziński, sekretarz generalny tej partii, winą za "czystkę na listach" obciążali Wierzejskiego i Giertycha. Brudziński tłumaczył, że "zostali zmanipulowani". Teraz sytuacja się powtórzyła. Część z działaczy związanych z Kowalskim, którzy w 2006 r. pomogli przetrwać rządowi, została wykreślona z list PiS, część - otrzymała miejsca gorsze niż ustalono.

Obiecanki cacanki
- Cały czas była mowa o pierwszym miejscu na liście w Toruniu. W ostatniej chwili powiedziano mi, że mam "czwórkę". Nieoficjalnie dano mi do zrozumienia, że to samodzielna decyzja pana Joachima Brudzińskiego, że nie konsultował jej z władzami PiS - powiedziała nam Anna Sobecka.
Jeszcze do sobotniego przedpołudnia nie było wiadomo, czy posłanka Sobecka zdecyduje się startować z list PiS czy też - wybierze konkurencyjną listę LPR. Przez wiele tygodni bowiem politycy partii Kaczyńskiego kusili ją numerem pierwszym na toruńskiej liście do Sejmu. Niemal w ostatniej chwili przed zarejestrowaniem otrzymała informację, że na liście PiS się znajdzie, ale z numerem "cztery". Pierwsze miejsce na liście Prawa i Sprawiedliwości przyznano, bowiem posłowi Łukaszowi Zbonikowskiemu (PiS). Jak mówi jeden z naszych rozmówców zbliżony do kierownictwa klubu Prawa i Sprawiedliwości - największą "zasługą" Zbonikowskiego jest to, że w samym PiS uważany jest za zaufanego człowieka Joachima Brudzińskiego. A to właśnie on decyduje o ostatecznym kształcie list. Natychmiast odezwali się emisariusze konkurencyjnej koalicji Liga Prawicy Rzeczypospolitej (LPR - UPR - PR), proponując Sobeckiej w Toruniu "jedynkę".
- Kiedy tylko w sobotę przedstawiciel poseł Sobeckiej dostarczył w jej imieniu podpisaną zgodę na kandydowanie, działacze toruńskiego PiS zadzwonili do Warszawy. Z ulgą informowali, że sprawa załatwiona, że po kłopocie. Komuś w kierownictwie partii spadł kamień z serca - mówi nasz informator.
Sobecka nie jest jedyną z grona osób, które w 2006 r. pomogły przetrwać rządowi PiS, a które teraz zostały potraktowane po macoszemu. W ten sposób obok Sobeckiej na dalsze miejsca przesunięto m.in. wicemarszałka województwa kujawsko-pomorskiego Macieja Eckardta, który miał pierwotnie otrzymać czwarte miejsce na liście, a dostał szóste.
Na listach nie znalazło się miejsce dla byłego wicemarszałka lubelskiego - Tomasza Miszczuka i byłego wicemarszałka Wielkopolski - Przemysława Piasty. Ósme miejsce na liście wyborczej PiS w Poznaniu obiecywali Piaście działacze tego ugrupowania związani z tzw. klanem Libickich. Ostatecznie jednak, przed kilkoma dniami były wicemarszałek dowiedział się, że na "liście wyborczej go nie ma".
- Dopóki piłka w grze, Rozmowy są kontynuowane, więc jeszcze dziś nie chciałbym sprawy komentować - mówi "Naszemu Dziennikowi" wiceminister Bogusław Kowalski, szef Ruchu Ludowo-Narodowego.
Wojciech Wybranowski
Dodane przez wybory dnia wrzesień 26 2007 11:13:40 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 512 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Liderowi Platformy Obywatelskiej znów się nie udało. Tak przynajmniej twierdzi szkocki tygodnik Sunday Mail. Wojażujący po Wielkiej Brytanii Donald Tusk nie namówił bramkarza Celtiku Glasgow - Artura Boruca, do wsparcia kampanii wyborczej PO.
Futbolowa klęska

Istnieje wpływ sondaży na wynik wyborów, tak jak wpływ każdej innej informacji
Wynik sondażowy jak oręż

Do Ministerstwa Sprawiedliwości przyszedłem z zadaniem poprawy bezpieczeństwa obywateli i obrony ich przed zagrożeniem ze strony najgroźniejszej przestępczości, w tym mafijnych zorganizowanych grup przestępczych. Potrafią one na olbrzymią skalę kierować popełnianiem najcięższych przestępstw w sposób przemyślany, z użyciem najlepszej techniki i doradców.
PO i SLD zrobiły prezent mafii

Przed wyborami nie będzie w internecie katalogu z aktualnymi posłami i senatorami - poinformował wczoraj członków Kolegium IPN jego prezes Janusz Kurtyka. Przyczyną jest zbyt mało czasu, który pozostał do wyborów. Kolegium na wczorajszym posiedzeniu przyjęło nowy statut Instytutu.
Posłowie nie przed wyborami

W debacie telewizyjnej z premierem Kaczyńskim były prezydent Kwaśniewski nawet nie ukrywał, że broni interesów rosyjskich w Polsce, zachowywał się tak, jak typowy agent wpływu. Eufemistycznie nazywał to prowadzeniem dialogu z Rosją, bo on jest zwolennikiem dialogu jako takiego.
Agenci czy pożyteczni idioci

Tylko obecność całej palety sił prawicowych daje możliwość stworzenia rządu na prawo od centrum
Kampania dezinformuje wyborców

Cały Zarząd Powiatowy Ligi Polskich Rodzin w Turku i większość działaczy tej partii w powiecie tureckim w tym tygodniu opuścili szeregi partii. Jeszcze do niedawna był to najsilniejszy oddział Ligi w Wielkopolsce
LPR posypała się w Turku

olskie Stronnictwo Ludowe jest w stanie wejść w koalicję zarówno z Platformą Obywatelską, jak i z Prawem i Sprawiedliwością, choć ten pierwszy wariant ma na razie więcej zwolenników wśród działaczy PSL
Schyłek partii klasowej

Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli - zmarszczył się z niesmakiem nasz redakcyjny ekspert wyborczy Kot Sylwester po obejrzeniu telewizyjnej debaty pomiędzy mopsem Olciem a Sfrustrowanym Donkiem.
Kot Sylwester i debaty

Niedawno temu w Partii Opozycji...
Sztab (video)

Kot Sylwester
Google