Z inicjatywy Lewicy i Demokratów powstała "Karta standardów politycznych", która ma przywrócić zaufanie do polityków. Zawiera aż, a może tylko, 18 "postulatów". Oto niektóre z nich: "stosuj zasady konstytucji, dotrzymuj słowa, obietnic wyborczych i umów, prowadź działalność publiczną w sposób jawny, działaj odpowiedzialnie i bezinteresownie, bądź rzetelny, bądź uczciwy, nie używaj pieniędzy publicznych do osiągania własnych celów, nie korumpuj, nie okłamuj, dobieraj kadry w sposób jawny, nie wykorzystuj majątku państwowego i samorządowego do prowadzenia agitacji, nie pomawiaj, nie zabijaj słowami, miej honor".
Kiedy inicjator i interpretator postanowień "Karty" Marek Borowski nazwał ją "kamieniem milowym do naprawy polskiej klasy politycznej", utwierdziłem się w przekonaniu, że słuchałem bajki "za siedmioma górami, za siedmioma morzami", a może była to opowieść o siedmiomilowych butach. Tymczasem LiD owych "18 standardów" zaprezentował całkiem poważnie, w świetle kamer telewizyjnych na specjalnie w tym celu zwołanej konferencji prasowej. Jak widać, w czasie kampanii wyborczej politykom nie można odmówić fantazji ani też chęci tej specyficznej ekspiacji, tej "mea culpa" na oczach przyszłych wyborców.
Prawie każda z 18 "zasad" LiD zawiera oczekiwania zachowań, których niespełnienie pociąga za sobą konsekwencje, także karne, na podstawie istniejących i dobrze znanych przepisów prawnych. "Karta standardów politycznych" nawołująca do przestrzegania umów, mówienia prawdy, bycia uczciwym i przyzwoitym jest kompletnie nikomu niepotrzebna, nikomu poza LiD, który w ten sposób zwrócił na siebie uwagę mediów. A może LiD nie pamięta i chce sobie samemu przypomnieć, że nie wolno kraść majątku publicznego i samorządowego, że nie wolno zniesławiać ludzi, kierować się nepotyzmem i że trzeba przestrzegać Konstytucji. By jeszcze bardziej się ośmieszyć, LiD proponuje sygnatariuszom "KSP" powołanie społecznej "Rady Strażników Standardów Politycznych", która ma nadzorować, opiniować itd. Strażnicy byliby powoływani przez partie polityczne spośród osób bezpartyjnych o "nieposzlakowanej opinii". Już widzę te walki "strażników" między sobą, te vota separata, te konferencje prasowe.
Nigdy nie podejrzewałem ludzi tworzących dziś LiD (no może poza niektórymi członkami byłej Unii Wolności), a szczególnie byłych komunistów, o brak realizmu i pragmatyzmu, a tu taki "kwiatek" do starego kożucha.
Szerząca się od lat plaga tworzenia różnych "kart etyki zawodowej czy środowiskowej" dowodzi, że za nic mamy Dekalog, ale jego brak (czy to przez świadome odrzucenie, czy tylko przez niedostrzeganie jego znaczenia) dokucza nam na tyle, że chcemy koniecznie tworzyć jakieś "przykazania zastępcze", oczywiście świeckie i demokratyczne. Zwalczamy etykę katolicką, by w jej miejsce wprowadzić własne "standardy".
Żeby spełnił się sen wyborczy LiD, potrzebne jest silne państwo oraz sprawny wymiar sprawiedliwości. Jeżeli zaś chodzi o polityków wybieranych do parlamentu, to powinni być kontrolowani nie przez swoich kolegów partyjnych czy "strażników karty", ale wyborców, którzy mogliby ich w każdej chwili skutecznie odwołać. Niestety, taki system możliwy jest tylko przy ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Jak na razie ordynacja taka jest odrzucana przez całą klasę polityczną. Wojciech Reszczyński
Dodane przez wybory
dnia wrzesień 22 2007 13:17:33 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
443 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Ministerstwo Sprawiedliwości dowodziło, że zarzuty są kłamliwe, a o skuteczności działań Ziobry świadczy to, iż po dwóch latach jego rządów w tym resorcie mamy teraz o 400 przestępstw dziennie mniej niż przed dwoma laty, a obywatele czują się bezpieczniej.
Powaga Platformy Obywatelskiej stale rośnie. W ostatnim czasie za sprawą pewnej mistrzyni intelektu, blond Wenus o pseudonimie Doda Elektroda. Będę głosowała na PO, ponieważ utożsamiam się z jej programem.
Wszyscy, którzy bądź czytali, bądź tylko słyszeli o starożytnym filozofie Platonie, zetknęli się z pewnością z tzw. złudzeniem jaskini. Platon uważał bowiem, że nie postrzegamy autentycznych zjawisk, a jedynie ich pozór, rodzaj cieni na ścianie jaskini, w głębi której płonie ognisko.
Jacek Kurski kontratakuje. Choć dopiero na trzeci dzień po słownej utarczce z Romanem Giertychem w czasie debaty nad skróceniem kadencji Sejmu, ale to zawsze coś. Mundurki w szkołach, becikowe, a także ulgi podatkowe na dzieci to zasługa Prawa i Sprawiedliwości, a Giertych kłamie - utrzymuje poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Ludwik Dorn zapowiedział pozwanie do sądu w trybie wyborczym Lewicy i Demokratów. Marszałek Sejmu domaga się od LiD przeprosin za - jak stwierdził - kłamliwe informacje, że jego suka Saba zeżarła meble w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji i że on za to nie zapłacił.
olskie Stronnictwo Ludowe jest w stanie wejść w koalicję zarówno z Platformą Obywatelską, jak i z Prawem i Sprawiedliwością, choć ten pierwszy wariant ma na razie więcej zwolenników wśród działaczy PSL