Uczucia żalu, zaskoczenia i zdziwienia przeważają wśród zwolenników PiS w ocenie minionych wyborów parlamentarnych. Żal niedokończonych reform i zmian ważnych dla życia Narodu wychodzącego z okresu postkomunizmu. Zaskoczenie, że prawdę o Polsce da się tak skutecznie zakłamać w mediach. Zdziwienie, jak wielu Polaków dało się nabrać na puste słowa opozycji wypowiedziane w kampanii wyborczej. Zacięta i agresywna kampania wyborcza była kontynuacją tej sprzed dwóch lat, dlatego praca pisowskiego rządu, utrwalającego i popychającego do przodu ogólnie dobry stan gospodarki, przebiegała w niezwykle trudnych warunkach. Wręcz frontowych. Wszystkie partie polityczne, łącznie z byłymi koalicjantami (LPR i Samoobroną) stanęły do walki z PiS, a ich jedynym celem i programem było bezwzględne i szybkie odsunięcie od władzy Jarosława Kaczyńskiego. Przeciwne PiS partie polityczne korzystały z szerokiej pomocy mediów, które jako strona politycznego sporu także dążyły do zmiany rządu, czując się zagrożone. To mediom zawdzięczamy zdeformowany obraz Polski ostatnich dwóch lat, ukazujący permanentny stan zagrożenia państwa i obywateli rządami PiS.
I nieprawdą jest, jak sugerowała to wielokrotnie PO, że media publiczne stały się narzędziem walki po stronie PiS. Gdyby tak było, to w piątek, cztery godziny przed ogłoszeniem ciszy wyborczej, nie podawano by nieprawdziwego, jak się okazało, sondażu, w którym PO miała 17-procentową przewagę nad PiS.
Taka informacja mogła wpłynąć na niezdecydowanych wyborców.
W trwającym 18 lat ustroju postkomunistycznym, zwanym też "okrągłostołowym", społeczeństwo nie odzyskało jeszcze mediów. Dlatego racjonalne, merytoryczne postrzeganie przez Polaków prawdy o rzeczywistości jest stale utrudnione, a czasami po prostu świadomie deformowane.
Jakie mogą być dla Polski negatywne konsekwencje wygranej Platformy Obywatelskiej? System postkomuny zostanie utrwalony na dalsze lata wskutek przerwania projektu PiS, zwanego IV RP, na co składały się m.in. lustracja, dekomunizacja i deubekizacja. Zdecydowanie osłabnie lub ulegnie likwidacji historyczne podłoże, dla którego powołano IPN, czyli to, co przeciwnicy PiS nazywają "polityką historyczną". Nastąpi utrwalenie i dalsze zawłaszczenie państwa przez ludzi skupionych wokół partii i grup interesów kierujących się pragmatyzmem i osobistym koniunkturalizmem, a nie nadrzędnym interesem państwa polskiego. Niestety, ten formalny i nieformalny układ ludzi "obcego ducha", nazwanych trafnie "wykształciuchami", może zabezpieczyć ich własne interesy na wiele następnych lat. Jednym z efektów będzie powrót do bezkarności wobec prawa i wzrost niedającej się zmierzyć (co wynika z jej natury) korupcji. Osłabnie, aspirująca po raz pierwszy po 1989 r. do samodzielnej, rola Polski na arenie międzynarodowej. Dowodzi tego zachwyt partii socjaldemokratycznych skupionych w UE zwycięstwem PO i nieukrywana satysfakcja Niemiec (także Eriki Steinbach) z przegranej PiS. Wydaje się przesądzona rola Polski jako kraju bezkrytycznie afirmującego zmiany w Unii Europejskiej w kierunku superpaństwa, a więc pełna akceptacja traktatu reformującego (nowa nazwa eurokonstytucji) i Karty Praw Podstawowych.
A jakie mogą być korzyści z nowego politycznego rozdania?
Rosnąca wraz z każdymi następnymi wyborami wyborcza frekwencja - oddająca procentowy stan świadomości obywatelskiej Polaków. (A tak na marginesie. Nikomu nie przyszło do głowy, że w lokalu wyborczym może być mniej kart do głosowania niż zarejestrowano wyborców i że trzeba je dowozić.) I na pewno silna, świadoma swojej roli opozycja, zapoznana z procesem reformowania i rządzenia państwem.
I w końcu, nie wiadomo, jak wielka grupa nowych młodych ludzi wchodzących w politykę. Niekierujących się oportunizmem, a wyłącznie odpowiedzialnością za państwo. Tym życzymy powodzenia. Wojciech Reszczyński
Dodane przez wybory
dnia October 28 2007 20:18:36 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
486 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Platforma Obywatelska jest jak na razie sprawcą największego transferu wyborczego. Po pośle PiS Antonim Mężydle decyzję o starcie z list PO ogłosił Radosław Sikorski.
Kampania wyborcza rozkręca nam się na dobre. Niestety można mieć wiele zastrzeżeń do jej jakości. Spory polityczne, programowe to wydawałoby się istota ustroju demokratycznego, jednak w Polsce AD 2007 debaty o najważniejszych naszych sprawach krajowych i zagranicznych zeszły jakby na bok.
Posłanka Maria Zbyrowska wystąpiła z Samoobrony. Do niedawna jeden z najwierniejszych żołnierzy Andrzeja Leppera, zdecydowała się na ten krok po tym, jak na liście kandydatów do Sejmu z Rzeszowa zamiast niej znalazł się Zygmunt Wrzodak.
Przypatrując się kampanii wyborczej, która przynajmniej jak na razie jest dość umiarkowana, warto zwrócić uwagę na niektóre jej wątki. Spróbujmy rozważyć dwie sprawy, a mianowicie znaczenie debaty telewizyjnej Kaczyński - Kwaśniewski oraz czy dojdzie po wyborach do zawiązania się koalicji PO - LiD.
W tej debacie zwyciężyła przede wszystkim prawda. Chociaż w zamęcie dyskusji, wzajemnych uszczypliwościach nie było łatwo jej się przebić. Pokazała się ona jednak w wielu argumentach i podsumowaniu premiera Jarosława Kaczyńskiego wystarczająco, żeby mogli to dostrzec wyborcy.
Piotr Farfał i Ireneusz Fryczkowski, członkowie zarządu Telewizji Polskiej, skierowali wczoraj pismo do Państwowej Komisji Wyborczej z prośbą o interwencję w sprawie rzekomej dyskryminacji innych niż PiS komitetów wyborczych.
Senator Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski od lat cieszy się sławą polityka emitującego w czasie swych wypowiedzi największą ilość decybeli. Zainteresowani przemyśleniami senatora-krzykacza winni być wdzięczni redakcji dziennika Rzeczpospolita. Gazeta zamiast dołączyć do numeru nagranie z wywiadem, jakiego udzielił Niesiołowski, po prostu wydrukowała tekst nagrania.
Prokuratura Rejonowa w Szamotułach wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych nadużyć, jakich mogła dopuścić się Renata Beger przy sporządzaniu list z podpisami poparcia dla kandydatów Samoobrony w wyborach.