Debata Kaczyński - Kwaśniewski rozbudziła wyobraźnię komentatorów politycznych również w aspekcie przewidywań przyszłych koalicji rządowych. Ruch premiera Jarosława Kaczyńskiego skierowany w kierunku LiD jest bowiem równie szokujący jak niegdyś zawarcie koalicji rządowej z Samoobroną. Samoobrona wszak nie od dziś "skupuje" na swoje listy wyborcze ludzi dawnego PZPR, a Leszek Miller nie jest pierwszym znanym politykiem lewicy, który znalazł się w Samoobronie. Mimo to PiS w poprzedniej kadencji weszło z partią Andrzeja Leppera w koalicję. Komentatorzy zatem przygotowani są nawet na najdalej posunięte szokujące ruchy Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiła się nawet myśl, że PiS może się po wyborach ułożyć z LiD. O ile pomysł ten jest mało realistyczny, o tyle powstaje wciąż pytanie o plany premiera.
Niewątpliwie decyzja Jarosława Kaczyńskiego o pominięciu Donalda Tuska w debacie politycznej i wyciągnięcie ręki do Aleksandra Kwaśniewskiego niesie ze sobą konkretny plan polityczny. Kaczyński chce z pewnością osłabienia Tuska i Platformy Obywatelskiej. Starcie z Kwaśniewskim nie dodaje PiS poparcia społecznego, raczej umacnia je w tradycyjnym elektoracie. Wzmacnia zaś LiD, postrzegany przez przeciwników Kaczyńskiego jako główny oponent PiS. Platforma schodzi na plan dalszy, jest z lewej flanki osłabiana przez rosnący w siłę LiD. Po co zatem Kaczyńskiemu osłabienie Platformy i wzmocnienie LiD? Być może, paradoksalnie, chodzi o powyborczą koalicję z Platformą. Jeśli Tusk dostanie słaby wynik w wyborach, jego pozycja negocjacyjna z PiS osłabnie. Co więcej, może dojść do pęknięcia w partii i do koalicji z częścią Platformy, co Jarosławowi Kaczyńskiemu odpowiadałoby chyba najbardziej. Oczywiście istnieje też inny scenariusz: Platforma szuka sobie koalicjantów na lewicy. Najwygodniejszym partnerem dla PO byłoby PSL, nieobarczone w wielkim stopniu piętnem partii postkomunistycznej. Jeśli jednak PiS uda się osłabić Platformę, może braknąć głosów do stworzenia koalicji PO - PSL. Wtedy PO musiałaby się zwrócić do LiD jako ewentualnego trzeciego członu koalicji. To jednak mocno kompromitowałoby Platformę i będący w opozycji PiS mógłby, wykorzystując pomoc Pałacu Prezydenckiego, bardzo skutecznie odbierać poparcie PO i przygotowywać się do samodzielnych rządów w przyszłej kadencji. Taka sytuacja ułatwiłaby znacznie ponowną elekcję Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. To właśnie dlatego Jarosław Kaczyński wzywa Donalda Tuska do wyrzeczenia się przyszłej koalicji z postkomunistami, aby gdy do takiej koalicji dojdzie, mógł wprost zakomunikować społeczeństwu, że PO stworzyło słynny "układ" z SLD. Taka taktyka szachowania Platformy znowu przybliża perspektywę ewentualnej koalicji PiS - PO.
Zatem osłabienie Platformy ze wszech miar mieści się w partykularnie rozumianym interesie politycznym PiS. Oczywiście pozostaje pytanie, czy jest to słuszne z punktu widzenia Polski? Odpowiedź na to pytanie może być zupełnie inna. Platforma bowiem osłabiana jest kosztem wzmocnienia postkomunistów, będących w sojuszu z układem pookrągłostołowym (PD). Docelowo zatem to nie PO będzie głównym oponentem PiS, ale LiD. Tak więc nawet jeśli PiS wzmocni się na operacjach pt. "Debaty Kaczyński - Kwaśniewski" (podobno planowana jest jeszcze jedna), państwo polskie może na tym stracić. Pojawia się tu więc po raz kolejny pytanie na temat prymatu interesu partii nad dobrem Polski. dr Mieczysław Ryba
Dodane przez wybory
dnia październik 07 2007 21:53:45 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
726 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
PSL idzie do wyborów jednać i bratać ludzi, ratować Ojczyznę od kłótni, fałszywych proroków i wojny domowej. Taką deklarację złożył w sobotę w Radzyminie, rozpoczynając kampanię wyborczą tej partii, jej prezes Waldemar Pawlak. Pawlak mówił do ludowców, że z Radzymina ruszają na wojnę.
Politycy Platformy Obywatelskiej krytykowali niedawno władze polskie za ugodową postawę w związku z negocjacjami z Amerykanami w sprawie montowania u nas elementów tarczy antyrakietowej.
Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Wiemy już, kto jest głównym przeciwnikiem w nadchodzących wyborach dla Platformy Obywatelskiej. Nie jest nim wbrew pozorom Prawo i Sprawiedliwość, ale o. Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja.
Nawet w Rzeczpospolitej, tak bliskiej przez wiele lat Władysławowi Bartoszewskiemu, uznano za prawdziwą kompromitację jego wystąpienie na konwencji PO w Krakowie 29 września 2007 roku. Były minister spraw zagranicznych wystąpił tam z jadowitym atakiem na rząd Jarosława Kaczyńskiego, pełnym bezprzykładnych wręcz oszczerstw i pomówień
Prawo i Sprawiedliwość ponownie pyta Platformę Obywatelską o billboardy, prawica zawiera wyborczą koalicję, a Samoobrona przygotowuje się do samodzielnego startu w wyborach. Kampania wyborcza powoli nabiera rumieńców.