Lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości założyli w Płocku klub "Gazety Polskiej". Przewodniczącym został Marek Eryk Martynowski, wiceprezes tamtejszego PiS, kandydat na senatora. Już na spotkaniu założycielskim ostro krytykowano o. Tadeusza Rydzyka i środowisko Radia Maryja.
Jak mówi nam jedna z uczestniczek, w trakcie spotkania oczerniano ks. abp. Stanisława Wielgusa, o. Tadeusza Rydzyka, którego - jak stwierdzono - "należy tępić", oraz "moherowe berety".
Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz w tak ścisłym mariażu z PiS nie widzi nic nadzwyczajnego. - Przecież każdy może założyć klub "GP". Tak głupie pytanie może zadać tylko dziennikarz "Naszego Dziennika". Nie chcę z wami rozmawiać, dopóki nie nauczycie się prawdziwego dziennikarstwa - wypalił słynący z "wysokiej kultury osobistej" i "rzetelności" wyraźnie poirytowany Sakiewicz.
Według wiceprezesa Martynowskiego, kluby "GP" powstają z inicjatywy samych sympatyków gazety. - Działam społecznie, dlatego też nie mam żadnego lokalu, a jedynym celem jest promocja samej gazety, zapraszanie na spotkania ciekawych ludzi i organizowanie imprez patriotycznych, np. 3 maja, 1 sierpnia itd. - powiedział Martynowski. Na nasze pytanie, czy kluby wykorzystują pomieszczenia należące do jego ugrupowania, odpowiada przecząco. - Nie słyszałem, by kluby "GP" mieściły się w lokalach PiS - mówi. Jacek Dytkowski
Dodane przez wybory
dnia październik 15 2007 11:44:58 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
446 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Naszym hasłem jest Porozumienie służy ludziom. Osią naszej kampanii jest właśnie porozumienie i współpraca. Rozwiązywanie wszystkich problemów poprzez zgodę i dyskusję.
Świat nie ma z nami lekko. Po opowieściach naszych najświatlejszych autorytetów medialnych o polskiej głupocie i małostkowości nawet w najodleglejszych zakątkach świata krążą już legendy. Tradycyjnie nie mogą nam się nadziwić media w regionie Karaibów. Skąd Polacy wzięli taki rząd? Jak oni wybierają?
Gadatliwe kobiety w polityce są zmorą każdej kampanii wyborczej. Nudno wtedy może i nie jest, ale dla partyjnych przywódców - same kłopoty. Przykładem Nelly Rokita - urocza gadułka, która zapewne potrafiłaby umilić niejedno towarzyskie spotkanie przyjaciół.
W Sejmie po raz pierwszy zasiądzie reprezentujący Platformę Obywatelską artysta kabaretowy Tadeusz Ross, mający w swoim artystycznym emploi rolę Zulu-Guli.