I oto ci sami ludzie, którzy z dumą mówią, że w 1989 roku uzyskali dla Polski pełną niepodległość - bez żadnego nacisku, bez jednego wystrzału, w ogóle bez niczego - rezygnują z jej suwerenności. W zamian za diety, apanaże i obiadki w Brukseli. Rolników przekupiono po 200 zł od hektara - i stąd tak spieszono się z Anschlußem: bo przecież kasa Wspólnoty już prawie pusta i 1-I-2009 dopłaty do rolnictwa zostaną skasowane.
Tak kupiono - nie: zdobyto - Polskę. Gdy teraz nad tym myślę, rodzi się jeszcze jedna hipoteza: Jarosław Kaczyński liczył, że jakoś ocali suwerenność Polski, na euro-sabaty wysyłał swego brata - i grał na czas. Aż wreszcie powiedziano mu, grożąc nie wiem czym: koniec zabawy, forsa się kończy, masz robić wybory, przegrasz je - i inni dokończą za ciebie tego dzieła. I to dlatego zrobił te wybory - bo przecież powód, dla którego Mistrz Taktyki miałby zrobić taki błąd jest do dziś niewyjaśniony.
Tak czy owak: p. Donald Tusk podpisze w Brukseli wszystko. Po czym będzie dbał o Polskę jak (nie przymierzając) p. Ramzan Kadyrow o Czeczenię. Na pewno będzie się w polskiej prowincji Imperium Europaum żyło całkiem dobrze. Do czasu nieuniknionego krachu socjalizmu, oczywiście. Lub nadejścia Muzułmanów.
Fragment wpisu z blogu Janusza Korwina-Mikkego, 22 X 2007 r.
Dodane przez wybory
dnia październik 24 2007 20:10:47 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
2610 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Szybka kampania wyborcza związana z samorozwiązaniem parlamentu ma swoją logikę. Stosowana jest najbardziej zaawansowana socjotechnika i wykorzystywane są typowe chwyty marketingowe mające wypromować stosujące je partie polityczne.
Mamy do czynienia z ewidentną kompromitacją moralną Platformy Obywatelskiej, która szykując się do rządzenia jak lis do gąski, chciała np. prywatyzacji szpitali, wyraziła swój głos ustami parlamentarzystów.
Polska lewica przygotowuje fundamenty pod koalicję wyborczą z Platformą Obywatelską. Po nieeleganckim wyrzuceniu z list wyborczych starych eseldowskich wiarusów przywódcy Lewicy i Demokratów myślą o kolejnych gestach dobrej woli.
W tej kampanii brakuje przede wszystkim sporu merytorycznego. Oczywiście kampania wyborcza jest brutalna ze swojej natury. Tak jest we wszystkich krajach. Jednak w wielu z nich, np. w Wielkiej Brytanii czy w USA, osią sporu jest jakiś problem.