Z Januszem Piechocińskim, wiceprezesem Naczelnego Komitetu Wykonawczego Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), rozmawia Jacek Dytkowski
Nie obawia się Pan, że Platforma zdominuje ludowców?
- Nie, bo pomijając to, co tak niepotrzebnie podzieliło Polskę oraz sztucznie zostało wyeksponowane przez polityków, tak naprawdę we wszystkich ugrupowaniach, nawet tych, które nie weszły do Sejmu, w dziewięćdziesięciu pięciu procentach spraw, które trzeba załatwić, panuje zgoda. Różnimy się pewnie mechanizmami, tempem itd., ale zasadniczo istnieje pewne porozumienie.
Które elementy swojego programu PSL chce wprowadzić w życie dzięki koalicji z PO?
- Dla nas sprawą kluczową jest maksymalne wykorzystanie pieniędzy Unii Europejskiej z perspektywy na lata 2004-2006, szczególnie tych inwestycyjnych. Drugą ważną sprawą jest uruchomienie polskiej perspektywy na lata 2007-2013, tak aby ani jedno euro się nie zmarnowało, a przy okazji już na zapleczu rządu zbudowanie zespołów, które razem z obecną opozycją parlamentarną i obozem prezydenckim określą eksperckie wnioski precyzujące, co Polska powinna przygotować do budżetu UE na lata 2023-2020. Istotny dla nas jest również cały ciąg spraw związanych z Euro 2012. Zadanie to nie dotyczy jednak tylko polityków, ale także rynku. Jeśli chodzi o polską gospodarkę, chcielibyśmy uzyskać dla naszych przedsiębiorców maksimum wolności - jeśli oczywiście dyrektywy unijne na to pozwalają - bo mamy niższe koszty i moglibyśmy podjąć ekspansję polskiego kapitału na rynku UE. W sprawach międzynarodowych należałoby uporządkować nasze stosunki z sąsiadami. Do tej pory było w nich za dużo emocji. Dotyczy to również relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Tutaj postawa PSL jest czytelna: nie stać nas na tak kosztowne misje zagraniczne, w które jesteśmy zaangażowani. Wolelibyśmy skoncentrować te środki na procesach inwestycyjnych, na poprawie służby zdrowia i edukacji.
Jak Pańskie ugrupowanie ocenia dokonania odchodzącego rządu?
- Istotną dla nas sprawą, z którą PSL wejdzie do przyszłego rządu, jest zerwanie z polityką "chodzenia od ściany do ściany". Uważamy, że wszystkie dobre działania dotychczasowych władz należy w jak największej mierze kontynuować, a korygować i poprawiać to, czego się nie udało zrealizować lub było po prostu źle aplikowane Polsce. Nie chcemy dokonywać masowych czystek, bo w przestrzeni publicznej jest policzalna ilość osób, która może być zatrudniona w administracji państwowej, w porównaniu z rynkiem.
Którymi resortami PSL chciałoby pokierować?
- Proszę mi wierzyć, na ten temat jeszcze nie prowadziliśmy rozmów. Gdy mówimy o polityce wewnętrznej, pragnę zaznaczyć, że nasze ugrupowanie ma silną pozycję w samorządach. Jeśli miałbym zatem mówić konkretnie o obszarach, na których PSL szczególnie zależy i gdzie mamy bardzo wiele dobrych przemyśleń, wskazałbym na przestrzeń rozciągającą się od rolnictwa i ochrony środowiska, poprzez infrastrukturę, proces inwestycyjny do gospodarki.
Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez wybory
dnia październik 28 2007 20:10:37 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
639 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Choć opozycja zarzuca PiS gospodarczy socjalizm i polityczny totalitaryzm, to jednak w działaniach liderów tego ugrupowania widać wiele odniesień do polityki prezydenta USA - Ronalda Reagana
Oj męczący jest zawód polityka - skonstatował Kot Sylwester, nasz wyborczy ekspert i specjalista ds. nabijania myszy na haki, obserwując szczecińską konwencję partii nie bez kozery LITR-em zwanej
- Życzę Polakom, aby ich wybór był dobry z punktu widzenia uczciwości w naszym życiu, żeby wygrywali ludzie, którzy jak nawet kogoś źle określają, to w odpowiedzi na to, że są zaczepieni, a nie pierwsi
Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Choć nazwa nowa, w rzeczywistości ugrupowanie Lewica i Demokraci (LiD) tworzą starzy znajomi. Jest to koalicja czterech partii politycznych o centrolewicowym charakterze.
Prawo i Sprawiedliwość oraz Lewica i Demokraci okopali się na swoich stanowiskach. Jarosław Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski zapewne nawet nie myśleli o tym, aby podczas debaty przekonać do siebie wyborców konkurenta.
Szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wojciech Doktor Bambuko Olejniczak wychwala polityków konkurencyjnych partii. Mimo bezpośredniej walki z Platformą Obywatelską o wykształciuchowy elektorat, Olejniczak nie ukrywa swej sympatii wobec lidera PO.