Medialna kwaśnica
Prawo i Sprawiedliwość ma wciąż wyjątkowe szczęście. Choć ściera się z rażącą siłą komercyjnych mediów, to jednak wbrew wszystkiemu medialna lawina nie miażdży ani tej partii, ani jej przywódcy, ale zasysa w swoje wiry ich przeciwników. A przecież "pisowcy" i "kaczyści" mieli być rozszarpani i rozrzuceni na cztery strony świata. Tymczasem wbrew czarnej propagandzie i czarnym prognozom kreowanym dla PiS w odmętach lepkiej kompromitacji zapadają się coraz bardziej postkomuniści i liberałowie.

Rzeczywistość tej kampanii wykracza poza wszelkie scenariusze pisane przez partyjnych spin doktorów. Czy ktoś przewidziałby wcześniej, że cała Polska śledzić będzie polityczne cierpienia Jana Marii Rokity i jego pożegnanie z polityką w studiach radiowo-telewizyjnych? Czy można było zgadnąć, że jego żona Nelly podczas warszawskiej konwencji wyborczej PiS przywoła Donalda Tuska, mówiąc, że jego oblicze straszy w telewizji polskie dzieci? Czy ktoś ośmieliłby się powiedzieć wcześniej, że zatruty alkoholem prezydent Kwaśniewski będzie powodem międzynarodowych kpin i żartów? Czy ktoś odgadłby, że Leszek Miller, Zygmunt Wrzodak, Maria Szyszkowska i Piotr Ikonowicz wystartują z jednej listy Samoobrony, mając błogosławieństwo Andrzeja Leppera? I że wszystkich dotychczasowych wrażeń nie będzie w stanie przebić nawet debata Kaczyński - Kwaśniewski?
Przypomnijmy, że atmosferę związaną z tym spotkaniem sztucznie pompowano w komercyjnych mediach, ale ostatecznie to tak oczekiwane starcie było pozbawione dynamiki i jakieś nieudolne organizacyjnie, poczynając choćby od scenografii. Powróćmy na chwilę do telewizyjnego studia. Kto zaproponował tak nieforemne i niewygodne fotele bohaterom programu? Wyglądali w nich niby kury, wciąż przesuwające się na grzędzie. Te fatalne siedziska ustawiono równolegle, tak że adwersarze nie mogli sobie nawet spojrzeć w oczy. Zaś dziennikarze wydawali się całkiem niepotrzebni. Ich zawikłane kwestie mógł odczytać lektor z "off-u" - przynajmniej zmieściłby się w swoim czasie. Monika Olejnik, która w studiu sprawiała wrażenie oderwanej od lektury biografii Marylin Monroe (z otwartą książką weszła do studia), myliła kolejność odpowiedzi tych, których miała nadzorować. W jej wypadku to dobrze, że nie czuła się tak komfortowo, jak w swoim maglu, gdzie poniewiera do woli swoimi gości. Na koniec debaty prezydent Kwaśniewski nie podał żadnych trunków - jak pisał o takich razach Stanisław Lec - goście mieli się upić jego występem. Tak więc kolejny sukces nie nastąpił, a miast tego rozlała się medialna kwaśnica. Za to dzięki debacie prezes telewizji Andrzej Urbański mógł na początku i w finale programu, niby model na wybiegu, zaprezentować najnowszy krój swojej wiśniowej kamizelki. Słowem, góra urodziła mysz...
Kiedy ogłoszono termin wyborów na 21 października, komentatorzy mediów komercyjnych żałowali, że kampania wyborcza będzie bardzo krótka. Medialni kapciowi LiD chcieliby więcej czasu na oswojenie wyborców z tą "wspaniałą" partią. Tym bardziej, że osobnik, którego twarz ogłoszono twarzą Lewicy i Demokratów, chciał być grzecznym chłopczykiem i "kochaną mordą", stawiającą kolegom kolejki w nocnym barze.
Gdy medialne służby TVN-owe, polsatowskie, agorowe łapały drugi oddech po aferze z "Vanity Fair", wydawało się, że uda się na czas z liftingiem nabrzmiałych policzków Kwaśniewskiego. A i ten dał z siebie wszystko - garnitury na nim dopinały się już jakby lżej. Aż tu nagle - kolejny wybryk. Idol gubi pion i ma problemy z artykulacją w auli uniwersytetu w Kijowie, wyglądając - by użyć znów poetyki Stanisława Leca - jak kapusta obnażona do kaczana. Co gorsza, gdy sprawa się wydaje, prezydent odsyła dziennikarzy do wszystkich diabłów, dając do zrozumienia, że jest osobą wolną i może pić, z kim chce - zwłaszcza z przyjaciółmi.
Przed nami jeszcze dwa tygodnie wyborczego widowiska. Choć wiele osób i spraw tonie w teatrze cieni, to jednak tak wiele zasłon już opadło. Kampania wyborcza to ciekawa maszynka do wykrywania kłamstw...
dr Hanna Karp
Dodane przez wybory dnia październik 07 2007 22:20:02 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 377 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Minister sprawiedliwości nie kryje satysfakcji z pokonania w Krakowie lidera listy PO
Do sądu albo prokuratury

Senatorowie wybrani 21 października 2007

Z Kotem Sylwestrem, ekspertem wyborczym, wybitnym specjalistą ds. nabijania myszy na haki, rozmawia Wojciech Wybranowski
Mam malutki pistolecik

Senator Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski od lat cieszy się sławą polityka emitującego w czasie swych wypowiedzi największą ilość decybeli. Zainteresowani przemyśleniami senatora-krzykacza winni być wdzięczni redakcji dziennika Rzeczpospolita. Gazeta zamiast dołączyć do numeru nagranie z wywiadem, jakiego udzielił Niesiołowski, po prostu wydrukowała tekst nagrania.
Stefan Niesiołowski

Programy gospodarcze są to dokumenty, żeby były, natomiast polityka gospodarcza w Polsce ma charakter reaktywny, to znaczy reaguje się na różnego rodzaju bodźce, a nie realizuje się w sposób konsekwentny określonych wcześniej planów
Decyduje retoryka, a nie konkret

Tylko obecność całej palety sił prawicowych daje możliwość stworzenia rządu na prawo od centrum
Kampania dezinformuje wyborców

Polski rząd oraz PIS są zgodnie atakowane przez lewicę postkomunistyczną, liberałów i awanturników politycznych. Szkoda, że do tego jazgotu dołączają się ludzie niewątpliwie uczciwi i ideowi, którzy krytykują politykę PiS, jakby zapomnieli, że niedawno stali w jednym szeregu i wspólnie toczyli boje z siłami politycznej destrukcji i światopoglądowej anarchii.
Polityczna roztropność PiS

Donald Tusk wraca do gry, będzie debatował i z Kaczyńskim, i z Kwaśniewskim
Dwa miecze zostały wbite

Na konwencję wyborczą Platformy Obywatelskiej w Gnieźnie Donald Tusk już od jakiegoś czasu zapowiadał bombę. Bomba wybuchła, ale już dzień wcześniej, i to Donaldowi Tuskowi w dłoniach.
Rokita z Kaczyńskim

Kandydat LiD na premiera zdołał już zaliczyć pierwszą wpadkę podczas tej kampanii. - Może wypiłem jeden kieliszek wina, a może dziesięć. Mam prawo robić, co chcę, jestem wolnym człowiekiem...
Przedwyborczy show

Kot Sylwester
Google