Poseł Andrzej Mańka, lider LPR na Lubelszczyźnie, zrezygnował ze startu w wyborach do parlamentu. Jako powód podał zbyt ostrą walkę polityczną w obecnej kampanii. Mańka, który na lubelskiej liście LPR miał być numerem 2, za Romanem Giertychem, nie rezygnuje z członkostwa w partii i nadal uważa się za szefa LPR w Lubelskiem.
- Obecna kampania parlamentarna odbywa się pod znakiem dość ostrej walki politycznej, sporów i kłótni. Ja nie jestem człowiekiem, który chciałby w tej atmosferze ubiegać się o fotel parlamentarny - zapowiedział Andrzej Mańka w czasie zwołanej wczoraj w Lublinie konferencji prasowej. - Nie jestem człowiekiem agresji i bezpardonowej walki, dlatego z tej kampanii się wycofuję - wyjaśniał, wskazując, że wiele z jego celów politycznych, jak sprzeciw wobec koalicji LiS, jednoczenie środowisk prawicowych czy ulgi podatkowe dla rodzin posiadających dzieci, zostało zrealizowanych.
Od chwili decyzji Romana Giertycha o kandydowaniu do Sejmu z Lublina, co przesunęło Andrzeja Mańkę na drugie miejsce na liście LPR, lubelski poseł zwlekał z deklaracją o starcie w wyborach. Jednak w czasie konferencji prasowej zdecydowanie odciął się od sugestii, że przyczyną jego rezygnacji jest start Giertycha. Wskazywał, że było wprost przeciwnie, a swoje szanse na wygranie z Giertychem w Lublinie oceniał bardzo wysoko. - To jest okoliczność, która najdłużej powstrzymywała mnie z podjęciem tej decyzji - powiedział. - Odpowiedź na pytanie, czy wygrałbym z liderem LPR na Lubelszczyźnie, będzie mnie nurtowała chyba do końca życia. Nie jestem obrażony na pana Giertycha - powiedział. Poseł przyznał, że odrzucił propozycje kandydowania do Sejmu z kilku innych partii. Zapowiedział też, że w kampanii udzieli poparcia "zacnym i racjonalnym ludziom". Adam Kruczek, Lublin
Dodane przez wybory
dnia wrzesień 29 2007 21:31:33 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
522 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Nasz redakcyjny Kot Sylwester, polityczny ekspert wyborczy i specjalista od nabijania myszy na haki, jest też miłośnikiem boksu. Zwłaszcza takiego, w którym na ringu stają czołowi zawodnicy Partii Kotów z Zasadami i Partii Owczarków, wychodzi, że bez zasad.
Według mnie ci wszyscy, którzy powtarzali jak mantrę twierdzenia o Kwaśniewskim jako o mężu stanu, powinni teraz przemyśleć swoje opinie, bo ten mit właśnie pryska jak bańka mydlana. Były prezydent nie jest mężem stanu...
Tego dnia Kot Sylwester, specjalista od nabijania myszy na haki, samozwańczy ekspert od przedwyborczych plotek, czuł się wyraźnie zmęczony: kampanią, wybieraniem lewicowej przyszłości, normalnością w wydaniu partii złośliwie LITR-em ostatnio nazywanej, nie bez powodu jeno z racji ukraińskich wyczynów mopsa Olcia - owemu ugrupowaniu LiD-erującemu.
Był to pierwszy lubelski proces w trybie wyborczym. I chyba nie ostatni. Wiele wskazuje na to, że w kolejnym Komitet Wyborczy PO pozwie radnego Kraśnika z PiS Mirosława Włodarczyka o rzekomo obraźliwą i nieprawdziwą wypowiedź w czasie sesji Rady Miasta, w której zarzucił on władzom Kraśnika, że z powodu wizyty w mieście Janusza Palikota zamknięto jedną z ulic.
Wiemy już, kto jest głównym przeciwnikiem w nadchodzących wyborach dla Platformy Obywatelskiej. Nie jest nim wbrew pozorom Prawo i Sprawiedliwość, ale o. Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja.