Kampania wyborcza stała się okazją do wewnątrzpartyjnych porachunków... Podczas konwencji Platformy Obywatelskiej w Gdańsku Donald Tusk ostro zaatakował sekretarza generalnego swojej partii, Grzegorza Schetynę.
Co prawda Tusk nie wymienił nazwiska swojego partyjnego kolegi, za to jednoznacznie stwierdził, że możliwa jest jego współpraca po wyborach tylko z tymi, którzy złożą przyrzeczenie, że nigdy więcej nie będą już okłamywać Polaków. Część komentatorów politycznych od razu zorientowała się, co miał na myśli szef PO. Prawdopodobnie chodziło o słynną - złożoną przed telewizyjnymi kamerami - obietnicę sekretarza generalnego PO, że Platforma nie weźmie z budżetu państwa ani grosika na sfinansowanie swojej działalności. Odpowiedź Schetyny na brutalny atak ze strony Tuska nie jest jeszcze znana.
Możliwe, że w razie odmowy złożenia stosownego oświadczenia, sekretarz generalny będzie musiał jeszcze przed wyborami pożegnać się ze swoją partią. Piotr Tomczyk
Dodane przez wybory
dnia październik 11 2007 21:28:02 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
364 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Prawo i Sprawiedliwość ma wciąż wyjątkowe szczęście. Choć ściera się z rażącą siłą komercyjnych mediów, to jednak wbrew wszystkiemu medialna lawina nie miażdży ani tej partii, ani jej przywódcy, ale zasysa w swoje wiry ich przeciwników.
Był to pierwszy lubelski proces w trybie wyborczym. I chyba nie ostatni. Wiele wskazuje na to, że w kolejnym Komitet Wyborczy PO pozwie radnego Kraśnika z PiS Mirosława Włodarczyka o rzekomo obraźliwą i nieprawdziwą wypowiedź w czasie sesji Rady Miasta, w której zarzucił on władzom Kraśnika, że z powodu wizyty w mieście Janusza Palikota zamknięto jedną z ulic.
Platforma Obywatelska jest dość szczególnym zbiorem wyjątkowo cynicznych polityków, którzy faktycznie nie mają żadnego innego programu, poza dorwaniem się za wszelką cenę do władzy.
W debacie telewizyjnej z premierem Kaczyńskim były prezydent Kwaśniewski nawet nie ukrywał, że broni interesów rosyjskich w Polsce, zachowywał się tak, jak typowy agent wpływu. Eufemistycznie nazywał to prowadzeniem dialogu z Rosją, bo on jest zwolennikiem dialogu jako takiego.
Czyli nostalgia za PRL to za mało, by scementować zwolenników Millera i Leppera? - Myślę, że mogą współpracować w nowym Sejmie, jeśli do niego wejdą. Nie wiem jednak, czy uda się Millerowi zbudować Polską Lewicę