Kot Sylwester i (PO)lityczny mezalians
Analizy, sondaże, wywiady, reklamy, billboardy - piątek w życiu Kota Sylwestra, niezależnego eksperta wyborczego, doradcy ds. wieszania myszy na hakach miał być dniem jak co dzień. Miał, ale nie był. A wszystko to - jak dowiedział się "Nasz Dziennik" - za sprawą starego przyjaciela Sylwestra, Kota Joachimka i jego "szczerego wyznania". - Ktoś przedawkował lewe myszy - zawyrokował Sylwester, kiedy tylko otrząsnął się z szoku.



Jak wykazało dziennikarskie śledztwo "Naszego Dziennika", wczorajszy poranek dla Kota Sylwestra zaczął się jak zwykle od spaceru. Szedł więc sobie ulicami miasta, analizując w myślach, jak przystało na niezależnego eksperta wyborczego, ostatnie wyniki sondaży dające ugrupowaniu Koty z Zasadami IV RP zdecydowaną przewagę nad opozycyjną Partią Owczarków i pomrukiwał cicho słowa popularnej piosenki "Wznieśmy do góry nasze pazury". Był zadowolony - w tych wyborach jako specjalista od haków mógł się wreszcie wykazać. Co prawda, zastanawiały go ironiczne, zaczepne spojrzenia niektórych przechodniów wymachujących "Gadułą Wyrodną", więc postanowił przyjrzeć jej się bliżej. No tak, wielkie zdjęcie Kota Joachimka i jakiś krzykliwy tytuł! Pewnie znowu te paskudne pismaki coś wymyśliły. "Uch" - zamruczał z wściekłości i wyprężył grzbiet. Nic dziwnego, że atakują. Już premier Kocur Pierwszy oświadczył publicznie, że "Gaduła" jest częścią szkodliwego układu, a minister Żeberko rozprawił się z konfidentem Januszkiem. - Jeszcze się policzymy - miauknął gniewnie Sylwester i w te pędy pobiegł szukać znajomka. Kot Joachim, jak można było się spodziewać, był na posterunku. Gdy Sylwester wpadł na jego podwórko, ten stał na wysokim szczeblu drabiny i gorliwie coś mazał na plakacie konkurencyjnego ugrupowania. "Rokiś, premier z Krakowa" - głosiła Partia Owczarków. Sylwester rozpoznał go od razu. "Przestępca, którego nie powinno być w polityce" - krzyczał przecież niedawno Kocur Pierwszy. Zaraz, zaraz, ale co tam Joachimek dopisuje? Kot Sylwester aż zmrużył oczy z niedowierzania. Spod pędzla trzymanego przez Kota Joachima na plakacie wyłaniał się napis "Rokiś, NASZ WICEpremier z Krakowa".
- Zaraz, zaraz, czekaj stary - zamiauczał Sylwester. - To on jest teraz nasz, oni są my, a my jesteśmy oni??
Joachimek westchnął ciężko i zeskoczył ze stanowiska. Jak to kot, upadł na cztery łapy i podbiegł do Sylwestra. - Zaraz, kociaku, ci to wszystko wytłumaczę. Do tej pory było tak, że raz śmietankę mieli oni, a raz my. Wymyśliliśmy, jak to zrobić, żebyśmy my mieli śmietankę i oni mieli śmietankę. Nieważne, kto karmi, ważne, że nasza micha pełna. To taki nasz POPIS(owy) numer - parsknął z zadowoleniem. Kot Sylwester aż wygiął grzbiet z niedowierzania: - To po co to wszystko? Te hasła wyborcze, programy, kampania, debaty, wybory? Ktoś przecież za tą całą hucpę płaci. Kto?
Wojciech Wybranowski
Dodane przez wybory dnia wrzesień 22 2007 14:55:58 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 701 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Wystąpienie premiera Jarosława Kaczyńskiego na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w gdańskiej Hali Olivii (fragmenty).
Zachowaliśmy zasady

Politycy Platformy Obywatelskiej krytykowali niedawno władze polskie za ugodową postawę w związku z negocjacjami z Amerykanami w sprawie montowania u nas elementów tarczy antyrakietowej.
Polityka inna... retorycznie

Chcą wrócić do koryta i rabunku
LiD rwie się do koalicji

Cały Zarząd Powiatowy Ligi Polskich Rodzin w Turku i większość działaczy tej partii w powiecie tureckim w tym tygodniu opuścili szeregi partii. Jeszcze do niedawna był to najsilniejszy oddział Ligi w Wielkopolsce
LPR posypała się w Turku

Prawo i Sprawiedliwość kontra pozostałe partie - tak przedstawia obraz rozwijającej się kampanii wyborczej premier Jarosław Kaczyński. Platforma Obywatelska nie straszy już Prawa i Sprawiedliwości sądem, lecz wzięła się za podpisywanie swoich billboardów. PiS zaprezentowało natomiast film wyborczy, który od poniedziałku będzie można obejrzeć w telewizji.
PiS walczy z oligarchią

Lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości założyli w Płocku klub Gazety Polskiej. Przewodniczącym został Marek Eryk Martynowski, wiceprezes tamtejszego PiS, kandydat na senatora
PiS w klubie Gazety Polskiej

Z sekretarzem generalnym Prawa i Sprawiedliwości Joachimem Brudzińskim, żoną Arlettą oraz córkami Kalinką i Jagienką rozmawia Mariusz Bober
Jestem człowiekiem gór i morza

Polski rząd oraz PIS są zgodnie atakowane przez lewicę postkomunistyczną, liberałów i awanturników politycznych. Szkoda, że do tego jazgotu dołączają się ludzie niewątpliwie uczciwi i ideowi, którzy krytykują politykę PiS, jakby zapomnieli, że niedawno stali w jednym szeregu i wspólnie toczyli boje z siłami politycznej destrukcji i światopoglądowej anarchii.
Polityczna roztropność PiS

- Taka Saba to ma dobrego pana. Będzie jej bronił w sądzie - pomyślał z rozczuleniem Kot Sylwester, nasz wyborczy ekspert i specjalista ds. nabijania myszy na haki.
Kot Sylwester na kawie u Saby

Szybka kampania wyborcza związana z samorozwiązaniem parlamentu ma swoją logikę. Stosowana jest najbardziej zaawansowana socjotechnika i wykorzystywane są typowe chwyty marketingowe mające wypromować stosujące je partie polityczne.
Barwy kampanii

Kot Sylwester
Google