- Oj męczący jest zawód polityka - skonstatował Kot Sylwester, nasz wyborczy ekspert i specjalista ds. nabijania myszy na haki, obserwując szczecińską konwencję partii nie bez kozery LITR-em zwanej. Czołowy bohater całego wyborczego spędu i postać numer jeden lewicowego LITR-a, czyli mops Olcio we własnej osobie, był tak "zmęczony", że chwiał się, tracił wątek i sens wystąpienia.
- I pomyśleć, że kiedyś sportem się zajmował - zamruczał ze zdziwieniem Kot Sylwester, ale też zaraz szybko sobie przypomniał, że w dawnych czasach jedynym sportem, jaki Olcio uprawiał, było nadskakiwanie partyjnym aparatczykom. Nie dane mu też było skorzystać ze swoistych "ścieżek zdrowia", jakie "bijące serce partii" organizowało opozycji.
- Ale kondycje powinien mieć lepszą - pomyślało kocisko, świadome, ile wysiłku nieszczęsny Olcio musi wkładać w wychylenie kolejnego kieliszka. Chociaż to dziwne, zadumał się Kot Sylwester - ręką macha, a goleń boli. W polityce jednak wszystko zdarzyć się może, a - jak stwierdził nasz wyborczy ekspert - lider LITR-a najwyraźniej lubi takie maratony, wszak po ukraińskich "zawodach" przechwalał się przecie: "jeden czy dziesięć, co to za różnica".
Fakt jest faktem, że w Szczecinie mops Olcio był wyraźnie kontuzjowany, więc naszego kota nawet nie zdziwił pomysł działaczy LITR-a, by zastąpiła go małżonka. Widać Olcio nie zrozumiał, jeszcze, że o zwycięstwie wyborczym co prawda decydują procenty, ale nie alkoholowe.
- To będzie nasza LiDka - szczurek Olej aż podskoczył z radości, prezentując nową, żeńską twarz LITR-a. Wojciech Wybranowski
Dodane przez wybory
dnia październik 15 2007 10:29:45 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
736 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Kampania wyborcza w dobie obecnej jest po prostu grą marketingowców. W sztabach partyjnych wynajęci ludzie z biznesu zwanego PR dwoją się i troją, aby maksymalnie wylansować produkt pt. partia polityczna.
Zdecydowanym zwycięzcą wyborów uzupełniających do Senatu w okręgu przemysko-krośnieńskim jest Stanisław Zając. Polityk PiS pokonał wszystkich konkurentów, w tym kandydata PO, który otrzymał niemal o połowę niższe poparcie podkarpackich wyborców.
Wyniki wyborów na Podkarpaciu nie odzwierciedlają zwycięstwa PO w skali kraju. W regionie określanym bastionem PiS zdecydowane zwycięstwo odniosło właśnie to ugrupowanie.
Będziemy mieli prawdziwą niespodziankę, ale z zupełnie innej bajki, nie politycznej, lecz wchodzącej w XXI wiek nowoczesnej technologii - twierdzi Waldemar Pawlak.
- Życzę Polakom, aby ich wybór był dobry z punktu widzenia uczciwości w naszym życiu, żeby wygrywali ludzie, którzy jak nawet kogoś źle określają, to w odpowiedzi na to, że są zaczepieni, a nie pierwsi