Kornel Morawiecki wystartuje z PiS
Po niemal osiemnastu latach absencji w polityce w wyborach parlamentarnych wystartuje Kornel Morawiecki. Przywódca antykomunistycznej opozycji w latach 80. będzie ubiegał się o mandat senatora z ramienia PiS z Wrocławia.

- Zamierzam startować do Senatu. Dostałem propozycję ze strony PiS i przyjąłem ją. Będę startować do Senatu z ramienia tego komitetu w okręgu wrocławskim jako jeden z trzech kandydatów. Czy zostanę senatorem, zależy od głosów mieszkańców Wrocławia. Na pewno nie obawiam się ewentualnej rywalizacji z Władysławem Frasyniukiem. Jeśli chodzi o uczciwość, to na pewno mam nad nim przewagę - mówi dr Kornel Morawiecki, założyciel i lider znanej z głośnych akcji i manifestacji w okresie PRL "Solidarności Walczącej".
Jeszcze w poniedziałek Morawiecki wahał się, czy startować w wyborach do Senatu. Ostatecznie - jak mówi - przeważyło poparcie dawnych kolegów z podziemia i... rozmowa z ministrem Adamem Lipińskim.
Wszystko wskazuje na to, że PiS, tak chętnie odwołujące się do solidarnościowego etosu, o bohaterze podziemnej "Solidarności" zapomniałoby, gdyby nie gwałtowna wolta Bogdana Borusewicza, który na konwencji wyborczej w Gnieźnie ogłosił, że zamierza startować z list Platformy Obywatelskiej. PO poparł też Jan Rulewski, a Donald Tusk ogłosił tryumfalnie, że "pierwsza Solidarność jest z PO". Wtedy działacze PiS przypomnieli sobie o Morawieckim, który wcześniej proponował wspólny start w wyborach. Tyle że przez wiele tygodni jego propozycja pozostawała bez odzewu, a on sam zastanawiał się już nad startem w charakterze kandydata niezależnego.
- Morawiecki chce startować z list PiS? Oczywiście, że go bierzemy. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jeszcze dziś będę dzwonić w tej sprawie do ministra Lipińskiego - mówił w sobotę w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł Zbigniew Girzyński (PiS).
A po wolcie Borusewicza Lipiński zareagował natychmiast. Już w poniedziałek było jasne - Morawiecki we Wrocławiu będzie reprezentował Prawo i Sprawiedliwość. Zdaniem części działaczy PiS, swoista wymiana Borusewicza na Morawieckiego to bardzo dobry ruch, wzmacniający prawą stronę PiS, w tym zwolenników lustracji i dekomunizacji.
Jak mówi nam Morawiecki, choć od upadku komuny minęło już 18 lat, nadal nie ma pakietu ustaw odbierających przywileje funkcjonariuszom służb specjalnych reżimu komunistycznego, a - zdaniem Morawieckiego - obowiązkiem senatorów nowej kadencji będzie doprowadzenie do rzetelnego rozliczenia z przeszłością, otwarcia archiwów IPN, ale jednocześnie odbudowania społecznego poparcia dla ideałów dawnej "Solidarności".
- Niech mnie pan jeszcze nie zamyka w muzeum - śmieje się Kornel Morawiecki pytany o powody powrotu na scenę polityczną po tylu latach milczenia. - W jakimś stopniu w polskiej polityce byłem, choćby w tym znaczeniu, że byłem w niej obecny symbolicznie. Ale rzeczywiście do takiej aktywnej działalności to powrót po przerwie - dodaje.
"Solidarność Walcząca" powstała w 1982 r. z inicjatywy Kornela Morawieckiego i Pawła Falickiego. Była jedyną działającą wówczas organizacją, która otwarcie głosiła upadek komunizmu, niepodległość Polski i innych krajów zniewolonych przez reżim totalitarny. Nawiązując do tradycji AK i WiN, działacze SW prowadzili akcje ulotkowe, organizowali manifestacje, wydawali biuletyny i książki. Morawiecki sprzeciwiał się negocjacjom z PZPR przy tzw. Okrągłym Stole.
Wojciech Wybranowski



Mam przewagę nad Frasyniukiem

Z dr. Kornelem Morawieckim, założycielem i liderem "Solidarności Walczącej", kandydatem Prawa i Sprawiedliwości do Senatu, rozmawia Wojciech Wybranowski


Po 1990 roku, kiedy to bezskutecznie próbował Pan kandydować w wyborach prezydenckich [zabrakło wówczas wystarczającej ilości podpisów - przyp. red.], start do Senatu to swoisty come back na scenę polityczną...
- W dalszym ciągu jestem - można by powiedzieć - politycznie outsiderem, nie jestem przecież członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Nadal jestem związany z "Solidarnością Walczącą" i to środowisko, które niedawno obchodziło uroczyście kolejną rocznicę swojego istnienia, w jakimś stopniu mnie na tę kandydaturę deleguje. Natomiast rzeczywiście będę startował do Senatu z list Prawa i Sprawiedliwości i liczę na poparcie zwłaszcza tych osób, które pamiętają naszą opozycyjną działalność w okresie zbrodniczego PRL, osób, którym zależy na budowie Polski naprawdę solidarnej, patriotycznej.

Pana dawni koledzy - Bogdan Borusewicz czy Jan Rulewski - popierają Platformę Obywatelską, przekonują, że "tam jest pierwsza Solidarność". Startując z list PiS, ustawia się Pan poniekąd w opozycji w stosunku do nich.
- Po pierwsze, dostałem zaproszenie od przedstawicieli PiS. A po drugie - i chyba ważniejsze - jest to formacja na dziś najbliższa mi ideowo, najbliższa "Solidarności Walczącej". Nie zgadzam się z tym, co mówią pan Borusewicz czy pan Rulewski odnośnie do tego, że pierwsza "Solidarność" jest dzisiaj z Platformą Obywatelską. To nadużycie. Hasło "solidarnej Polski", a więc program realizowany dzisiaj przez PiS, to już na początku stanu wojennego, na początku lat 80. było hasło "Solidarności Walczącej". Mówiliśmy o tym, że jesteśmy za walką o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną. Taką, która pamięta o wszystkich swoich obywatelach. Jeżeli chodzi o wierność tamtym ideałom "Solidarności", to my jako "Solidarność Walcząca" zawsze staliśmy na ich straży. Uważam, że to działacze "Solidarności", którzy usiedli do rozmów, do porozumień z komunistami przy Okrągłym Stole, w dużym stopniu rozminęli się z wartościami, które ta pierwsza "Solidarność" i później ta podziemna sobą reprezentowały.

Czym chciałby się Pan zająć jako senator?
- Na pewno będzie mnie interesowało poważne budowanie Polski otwartej na przyszłość, nowoczesnej, ale pamiętającej o swojej przeszłości. Bo naród, który nie pamięta o swojej historii, po prostu ginie. Mam nadzieję, że wspólnie z innymi senatorami PiS o solidarnościowych korzeniach uda nam się doprowadzić do uczciwego rozliczenia z przeszłością, ale też budowania czy raczej odbudowania więzi narodowych i społecznych wśród Polaków. Pamięć o bohaterach naszej przeszłości, ale jednocześnie zjednoczenie Polaków przy budowie nowoczesnej, solidarnej Polski. Bo w dzisiejszych czasach Polacy gdzieś się zatracili w pędzie za pracą, za źródłami zarobkowania. Coraz mniej nas łączy, a więcej dzieli. Ja chciałbym powrotu do pewnych wartości z lat ówczesnej walki o wolną Polskę, gdy niemal cały Naród jednoczył się wobec ideałów "Solidarności".

Jeszcze nie wiadomo, czy wystartuje, ale na pewno będzie popierał Lewicę i Demokratów - mówię o innym znanym działaczu "Solidarności" we Wrocławiu, Władysławie Frasyniuku. Nie boi się Pan rywala, który ma wpływy polityczne, biznesowe, sympatię lokalnych mediów?
- W ogóle rywalizacji się nie boję. Przyjmuję tę konkurencję, ale myślę, że jeśli chodzi o uczciwość i czytelność, to mam nad panem Frasyniukiem przewagę.

Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez wybory dnia wrzesień 22 2007 13:08:56 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 788 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Dlaczego w każdej sytuacji możemy być pewni nienagannej postawy Aleksandra Kwaśniewskiego? Dzięki słowom żony byłego prezydenta znane jest już wyjaśnienie tego fenomenu.
Zagadka przyzwoitości

- Polska jest coraz mniej normalna - orzekł były działacz PZPR, były przewodniczący Unii Wolności, były szef NBP i ciągle aktualny autorytet medialny, Leszek Balcerowicz. Wielki mistrz polskiej demokracji niezadowolony jest zarówno z sytuacji gospodarczej, jak i politycznej.
Kogo poprze Balcerowicz

Debata Kaczyński - Tusk była nieco ciekawsza od wcześniejszej konfrontacji lidera Prawa i Sprawiedliwości z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim.
Głód konkretów

Akrobata, kucharz, krawiec, trenerzy piłkarscy oraz spora grupa współpracowników SB i wywiadu wojskowego PRL - będą w nowym Sejmie tworzyć polskie prawo?
Konfidenci prą do władzy

Każdy naród posiada w swoim gronie pewien procent geniuszy. Jeden większy, inny mniejszy...
Czterdzieści procent geniuszy

Kto się najbardziej cieszy ze wspaniałej debaty Kwaśniewski - Tusk? Oczywiście oprócz nich samych?
Złote rogi

Mieliśmy do czynienia z pewnym imposybilizmem, niemożnością działania instytucji państwowych
Wrócimy do badania prywatyzacji

Maria Zbyrowska o korupcji w Samoobronie, 50 tys. zł za jedynkę i znaczone karty. Wzięli, ale usunęli
Maria Zbyrowska o korupcji w Samoobronie

Decyzję co do składu parlamentu V kadencji Polacy podjęli w konstytucyjnym terminie 25 września 2005 roku. Wybory do Sejmu, który składa się z 460 posłów, wygrało Prawo i Sprawiedliwość
Sejm w pół drogi

Uczucia żalu, zaskoczenia i zdziwienia przeważają wśród zwolenników PiS w ocenie minionych wyborów parlamentarnych
Przerwany projekt IV RP

Kot Sylwester
Google