Jednorazowy plebiscyt
Wybory parlamentarne z 2007 roku przyniosły pewne przewartościowania na scenie politycznej, dla niektórych być może nawet szokujące, ale też są kolejnym krokiem w kierunku stałego zmniejszania ilości partii politycznych obecnych w Sejmie.

Po wyborach dwa ugrupowania mogą mówić o zwycięstwie: Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe. Zwycięstwo PO jest oczywiste i pewnie nawet większe, niż spodziewali się liderzy tej partii. Zwycięstwem PSL jest samo wejście do Sejmu i dzięki mizernym wynikom innych małych ugrupowań osiągnięcie przyzwoitego rezultatu. Zwycięstwem obu ugrupowań będzie prawdopodobnie nowa koalicja złożona z posłów tych dwu partii politycznych.
Przegranych jest znacznie więcej. Przede wszystkim Samoobrona i Liga Polskich Rodzin, które to nie przekroczyły nawet progu 3 proc., potrzebnego na uzyskanie wsparcia finansowego z budżetu państwa. Stabilne kiedyś elektoraty tych ugrupowań prawdopodobnie zagłosowały na PiS.
Przegranym ugrupowaniem jest Lewica i Demokraci. Ambicje i możliwości tej partii były znacznie większe. Odeszły w dal wraz z "wpadkami" twarzy LiD Aleksandra Kwaśniewskiego oraz ze strategicznym głosowaniem części wyborców centrolewicy, którzy stawiając sobie za cel przede wszystkim odsunięcie PiS od władzy, oddali swoje głosy na znacznie silniejszą PO.
Przegranym jest też Prawo i Sprawiedliwość. Chociaż w liczbach bezwzględnych to ugrupowanie będzie miało więcej mandatów w Sejmie oraz poparło je więcej wyborców niż dwa lata temu, zasadnicze cele polityczne tego ugrupowania nie będą mogły być realizowane, ponieważ nie będzie ono uczestniczyć w rządzie. Zgodnie ze słowami premiera Jarosława Kaczyńskiego te wybory były plebiscytem. Twardym i jasnym głosowaniem za lub przeciw polityce PiS. I jeśliby je potraktować jako plebiscyt, to jest on przegrany przez partię rządzącą.
Zaskakująco wysoka frekwencja wyborcza była w dużej mierze właśnie wynikiem tego plebiscytarnego charakteru wyborów. I była to frekwencja wynikająca głównie z dużego udziału w głosowaniu mieszkańców dużych miast. To miasta właśnie przesądziły o wyniku. Pytanie tylko, czy była to frekwencja jednorazowa, czy utrzyma się w czasie kolejnych głosowań. Moim zdaniem, do uzyskania trwale dużej liczby wyborców potrzeba więcej działań związanych z wychowaniem i tworzeniem tradycji chodzenia na wybory. To zjawisko może więc okazać się jednorazowe, podobnie jak jednorazowe są zazwyczaj wszelkie plebiscyty.
Nowy rząd, który najprawdopodobniej będzie składał się z polityków PO i PSL, czekają duże wyzwania, ale też będzie on dysponował dużymi możliwościami wynikającymi ze stabilności przyszłej koalicji. Pozwoli to na bezpieczne przyjmowanie projektów ustaw. Prezydentowi będzie również trudno, zważając na podział mandatów w Sejmie, skutecznie wetować poszczególne ustawy. Kolejne rządy powinny być więc względnie stabilne. Czas pokaże, w jakim kierunku pójdzie przyszły premier i jaką politykę społeczną i gospodarczą będzie realizował. Różnice programowe pomiędzy przyszłymi koalicjantami są bowiem w tych kwestiach istotne. Ale w polityce nie ma rzeczy niemożliwych, zawsze i prawie każdy z każdym może się porozumieć.
Wybory z 2007 roku były, jak każde, dużą lekcją demokracji, ale dla wielu polityków, także lekcją pokory. Oby tylko wszyscy wyciągnęli z tej lekcji wnioski.
dr Bartłomiej Biskup
Dodane przez wybory dnia październik 28 2007 20:14:25 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 805 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Wojna na spoty reklamowe trwa. Tusk jest dziki, Tusk jest zły. Tusk ma bardzo ostre kły. To by mogła być właściwie pozytywna reklama przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Dzieci przecież bajki lubią.
Przedwyborcze (s)poty

Kampania wyborcza rozkręca nam się na dobre. Niestety można mieć wiele zastrzeżeń do jej jakości. Spory polityczne, programowe to wydawałoby się istota ustroju demokratycznego, jednak w Polsce AD 2007 debaty o najważniejszych naszych sprawach krajowych i zagranicznych zeszły jakby na bok.
Partie jak towar do reklamy

Czym różniła się obecna kampania wyborcza od poprzednich?
Talk-show zamiast dyskusji

Korupcja jest największym nieszczęściem Polski, dlatego rząd uczynił walkę z tym zjawiskiem głównym motywem swego działania - mówił wczoraj premier Jarosław Kaczyński.
Kampania na finiszu. Cud i korupcja

Piątkowe rozwiązanie Sejmu połączone było z wybuchem radości największych ugrupowań politycznych. Można było odnieść wrażenie, że realizuje się plan zarówno opozycji, jak i PiS. Podstawowe dziś pytanie dotyczy tego, co przynieść mogą zbliżające się wybory. Czy rzeczywiście spowodują istotne zmiany na scenie politycznej?
Bój o nowy kształt sceny politycznej

Dopóki w Platformie Obywatelskiej nie nastąpi zmiana liderów, dopóty to ugrupowanie nie będzie w stanie wygrać wyborczej walki o najwyższe cele; będzie rozpływać się w nijakości i miałkości - takie wnioski płyną z obserwacji konwencji wyborczej PO w Gnieźnie.
Gnieźnieński niewypał Tuska

Prawo i Sprawiedliwość chce budować szeroką formację na prawicy i ogłasza gotowość do współpracy, deklarując puszczenie w niepamięć wszelkich niesprawiedliwych i obraźliwych ocen, ale pod warunkiem, że wspólnym celem będzie Polska sprawiedliwa.
Współpraca pod warunkami

W wyborach do Sejmu Rokita ma wystartować z drugiego miejsca warszawskiej listy PiS.
Co Rokicie leży na sercu

Akrobata, kucharz, krawiec, trenerzy piłkarscy oraz spora grupa współpracowników SB i wywiadu wojskowego PRL - będą w nowym Sejmie tworzyć polskie prawo?
Konfidenci prą do władzy

Po raz kolejny okazuje się, że demokracja to nie tylko przywilej, ale i trudny obowiązek, który można dobrze wypełnić jedynie będąc człowiekiem dojrzałym i świadomym tego, kogo wybieram do rządzenia krajem.
Wyborcy, o których zapomniano

Kot Sylwester
Google