O tym, że w partii Wojciecha Olejniczaka - mimo prowadzonej na szeroką skalę kampanii - nie panuje najlepsza atmosfera, świadczy chociażby fakt rezygnacji ze startu w wyborach z podkarpackiej listy jednego z lokalnych liderów - Piotra Tomańskiego. Były wiceprzewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD, teraz bezpartyjny, znalazł się na listach PO.
Odchodząc, Tomański zarzucił władzom krajowym swojej byłej partii ręczne sterowanie w regionach i podejmowanie decyzji za plecami lokalnych liderów. Czarę goryczy przelał fakt umieszczenia na pierwszym miejscu listy do Sejmu w okręgu przemysko-krośnieńskim byłego prezesa ARiMR Wojciecha Pomajdy, określanego na Podkarpaciu mianem kolejnego "spadochroniarza", którego tak naprawdę niewiele łączy z tym regionem. Rozbrat z SLD wzięło także kilku innych działaczy przemyskich struktur tej partii, m.in. Henryk Stadnicki, były sekretarz Rady Powiatowej SLD w Przemyślu.
Podczas konwencji w Rzeszowie Wojciech Olejniczak nie poruszał drażliwych kwestii, koncentrując się na sprawach programowych. Stwierdził, że jeżeli jego ugrupowanie uzyska zadowalający wynik i będzie miało wpływ na rządy w kraju, większy nacisk położy na pomoc społeczną. Skrytykował też ulgę dla rodzin, z której - jak stwierdził - wiele osób, także z Podkarpacia, nie będzie mogło skorzystać. Odnosząc się do polityki zagranicznej, zaznaczył, że potrzebny jest dobry dialog z Niemcami. Jednak nie może to być dialog od święta, chaotyczny jak w relacjach z Rosją. Lider LiD skrytykował jego zdaniem zbyt wielki wpływ Kościoła na życie polityczne w Polsce. Nie pozostawił też suchej nitki na ocenie z religii na świadectwach, która w jego przekonaniu powinna zniknąć. MaK
Dodane przez wybory
dnia October 11 2007 19:39:52 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
531 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Prawo i Sprawiedliwość chce budować szeroką formację na prawicy i ogłasza gotowość do współpracy, deklarując puszczenie w niepamięć wszelkich niesprawiedliwych i obraźliwych ocen, ale pod warunkiem, że wspólnym celem będzie Polska sprawiedliwa.
Podobno głównym atutem prezydentury Kwaśniewskiego był fakt, że nasz przywódca dobrze reprezentował Polskę za granicą. Teraz prezydentem już nie jest, ale w zachodniej Europie ciągle reprezentuje nasz kraj nie gorzej niż kiedyś w Charkowie.
Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Będziemy akcentować potrzebę zdecydowanie większej wrażliwości społecznej. To, co wiąże się z polityką prospołeczną, prorodzinną będzie znajdowało odzwierciedlenie we wszystkich naszych materiałach wyborczych.
Premier Jarosław Kaczyński zgodzi się na debatę z Donaldem Tuskiem, jeśli szef PO wyraźnie zadeklaruje, że Platforma odcina się od koalicji z postkomunistami. Tymczasem coraz głośniej mówi się o rewanżowej debacie Kaczyński - Kwaśniewski.
Liga Prawicy Rzeczypospolitej czuje się pomijana w telewizji publicznej i domaga się zawieszenia prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego. Czarę goryczy przelała decyzja o niedopuszczeniu do udziału w programie Forum Janusza Korwina-Mikkego, który miał w nim zastąpić Romana Giertycha.
W tej debacie zwyciężyła przede wszystkim prawda. Chociaż w zamęcie dyskusji, wzajemnych uszczypliwościach nie było łatwo jej się przebić. Pokazała się ona jednak w wielu argumentach i podsumowaniu premiera Jarosława Kaczyńskiego wystarczająco, żeby mogli to dostrzec wyborcy.
Od wyborów parlamentarnych 2005 r. jesteśmy świadkami przyspieszenia tempa wydarzeń w Polsce. Zapewne ten ważny moment w najnowszych dziejach Polski będzie przez najbliższe lata przedmiotem licznych analiz i komentarzy, a także poważnych prac historycznych i politologicznych.
Kampania wyborcza rozkręca nam się na dobre. Niestety można mieć wiele zastrzeżeń do jej jakości. Spory polityczne, programowe to wydawałoby się istota ustroju demokratycznego, jednak w Polsce AD 2007 debaty o najważniejszych naszych sprawach krajowych i zagranicznych zeszły jakby na bok.