Z Januszem Wojciechowskim, wiceprezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego "Piast", rozmawia Jacek Dytkowski
Znamy już prawie kompletne wyniki wyborów. Skąd taka popularność Platformy Obywatelskiej?
- Myślę, że zadziałała jednak ta "czarna propaganda" wymierzona przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Zmasowany atak mediów zrobił swoje. Był on obecny m.in. w telewizji oraz internecie, co miało wpływ zwłaszcza na ludzi młodych. Stworzono wrażenie, jakby w Polsce zapanował jakiś terror i w ogóle zagrożona była wolność. PO cynicznie również wykorzystała sprawę posłanki Beaty Sawickiej, pamiętamy przecież te "wzruszające" sceny z płaczem. W ten sposób zagrano na ludzkich emocjach.
Nikt już się nie zastanawiał, dlaczego ta pani płacze i co ona takiego zrobiła, widziano tylko, że jej się jakaś "krzywda" dzieje. Słyszałem takie wypowiedzi ludzi w środowisku wiejskim - gdzie nawet tutaj PO otrzymała 27 proc. głosów - że "PiS wszystkich podsłuchuje". Gdy padło pytanie, czy pana lub kogokolwiek z wioski PiS podsłuchuje, wtedy padała rozsądna odpowiedź: "Nie, oni podsłuchują tylko tych, którzy coś tam mają na sumieniu". Ten wniosek nie dotarł jednak do ogółu społeczeństwa. Tak więc na decydujący sukces PO zadziałała w ostatnim tygodniu ta zmasowana "czarna propaganda". Ludzie głosowali nie na PO, ale przeciwko PiS, mając wrażenie, że w ten sposób ratują wolność Ojczyzny. Tym bardziej jest przykre, że dali się zwieść bardzo często ludzie młodzi i wykształceni, ponieważ według takiego scenariusza głosowały duże miasta. Bardziej racjonalnie zachowały się natomiast małe miasteczka i wsie, które nie uległy tej propagandzie.
Z kim, Pańskim zdaniem, PO zawrze koalicję?
- Sytuacja jest tutaj oczywista. Koalicja PSL - PO zapowiadana była już od dawna i to się spełnia. Efektem związku słabego PSL z silną PO będzie całkowicie liberalna polityka. Ludowcy spełnią tutaj funkcję "kwiatka do kożucha". Nie jest to dobra wiadomość dla większości Polaków, zwłaszcza dla wsi i biedniejszej części społeczeństwa. Wczoraj słyszałem wypowiedź, że PO nie rezygnuje z podatku liniowego - łatwo przecież obliczyć, kto na nim zyska, a kto straci.
Czy PSL jest w stanie pogodzić swój program z liberalnym programem PO?
- Pogodzą go bardzo dobrze, dlatego że oni już od programu ludowego odeszli. Program wyborczy, z którym PSL poszło na wybory, jest programem liberalnym. Nie mówi się w nim o wsi i rolnictwie. Wspomina się o tym tylko kilkoma zdaniami w kategorii "przedsiębiorczość". Rolnik jest, według tego programu, tylko przedsiębiorcą. Pomija się temat jego misji, przywiązania do ziemi i wartości. Mamy więc tutaj do czynienia z typowo liberalnym podejściem. Czyli PSL już pasuje do tych liberalnych "butów". Po ewentualnym stworzeniu koalicji okaże się, że ugrupowanie to nazywa się "ludowe", a jest w istocie liberalne. Zresztą w PSL wielu działaczy już jest jakby po tej drugiej stronie. Przewodniczący PSL Waldemar Pawlak był przez długi czas prezesem giełdy zbożowej, a poseł Edmund Borawski z Podlasia to prezes wielkiej spółdzielni mleczarskiej, która skupuje mleko od tysięcy rolników. Zatem jest to środowisko, które niekoniecznie patrzy na sprawy chłopskie tak jak sami rolnicy.
Czyli można powiedzieć, że będzie to trwała koalicja?
- Oczywiście, ale uważam, że nie odniesie ona żadnych sukcesów. Prawdopodobnie za cztery lata nastąpi wielkie zwycięstwo obecnej opozycji, czyli PiS, bo te rządy nie mogą być udane dla Polski. Realizacja polityki liberalnej niczego dobrego nie przyniesie. Nastąpi wielkie rozczarowanie, bo obietnice były gigantyczne i bardzo konkretne, np. natychmiastowe podwyżki w sferze budżetowej, gwałtowny powrót Polaków z Irlandii w związku z poprawą sytuacji ekonomicznej naszego kraju oraz szybka budowa autostrad. Będzie więc łatwo to wszystko rozliczyć. Także koalicja bardzo szybko się przeliczy na braku realizacji swoich obietnic wyborczych. Oczywiście, nie należy się z tego cieszyć, bowiem wszyscy byśmy chcieli, aby każde rządy były dla Polski jak najlepsze. Nie zmienia to jednak mego przekonania, że ci, którzy głosowali na PO i PSL, będą swych głosów żałować. Nie mam co do tego wątpliwości. Jednym słowem, mit drugiej Irlandii wygrał z ideą IV Rzeczypospolitej.
Jaką widzi Pan rolę opozycji w ciągu najbliższych czterech lat?
- Musimy bardzo wymagająco patrzeć rządzącym ugrupowaniom na ręce. Przede wszystkim na prywatyzację, bo można się przecież spodziewać zaraz na początku "wielkiego skoku" na resztę państwowego majątku, który jeszcze jest do sprzedania. Nie ulega wątpliwości, że będzie się to działo. Zatem jest tu wielka rola opozycji, aby jakoś kontrolować te poczynania. Trzeba więc patrzeć na ręce rządzącym, bo można być pewnym, iż będą oni robili rzeczy nieciekawe.
Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez wybory
dnia październik 24 2007 20:12:49 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
491 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Piątkowe rozwiązanie Sejmu połączone było z wybuchem radości największych ugrupowań politycznych. Można było odnieść wrażenie, że realizuje się plan zarówno opozycji, jak i PiS. Podstawowe dziś pytanie dotyczy tego, co przynieść mogą zbliżające się wybory. Czy rzeczywiście spowodują istotne zmiany na scenie politycznej?
Prawo i Sprawiedliwość stara się, jak tylko może, aby wskazać osobę Donalda Tuska jako tego, który jest przeszkodą dla koalicji PiS z Platformą Obywatelską. Oba ugrupowania nie szczędzą sobie wzajemnych uprzejmości.
Przypatrując się kampanii wyborczej, która przynajmniej jak na razie jest dość umiarkowana, warto zwrócić uwagę na niektóre jej wątki. Spróbujmy rozważyć dwie sprawy, a mianowicie znaczenie debaty telewizyjnej Kaczyński - Kwaśniewski oraz czy dojdzie po wyborach do zawiązania się koalicji PO - LiD.
- Życzę Polakom, aby ich wybór był dobry z punktu widzenia uczciwości w naszym życiu, żeby wygrywali ludzie, którzy jak nawet kogoś źle określają, to w odpowiedzi na to, że są zaczepieni, a nie pierwsi
Podobnie jak w całym kraju gorączka wyborcza powoli ogarnia Podkarpacie, nie bez powodu uznawane za bastion prawicy. To właśnie tu postkomunistyczne ugrupowania od lat doznają sromotnej klęski.
Liga Prawicy Rzeczypospolitej (LPR) jest porozumieniem wyborczym zawartym we wrześniu br. przez Ligę Polskich Rodzin, Unię Polityki Realnej oraz Prawicę Rzeczypospolitej
Jak poinformowała w sobotę minister spraw zagranicznych Anna Fotyga, w naszym kraju panuje stabilna demokracja i nota werbalna przekazana Polsce w sprawie przyjazdu obserwatorów OBWE na październikowe wybory parlamentarne jest \"niestosownym dokumentem\".