Głód konkretów
Debata Kaczyński - Tusk była nieco ciekawsza od wcześniejszej konfrontacji lidera Prawa i Sprawiedliwości z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Zapewne miało to związek z nieco zmienioną formułą tej polemiki, a mianowicie z możliwością dłuższego czasu na zadawanie pytań bezpośrednio adwersarzowi, a nie tylko przez dziennikarzy.
Jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji wielu twierdziło, że obydwaj liderzy spotkali się po to, aby raczej zakomunikować o przyszłej wspólnej koalicji. Wstęp był rzeczywiście całkiem miły: uśmiechy z jednej i drugiej stronny oraz uściski dłoni nie zapowiadały ostrej w niektórych momentach późniejszej dyskusji.


W pierwszej części Jarosław Kaczyński był nieco spięty, odpowiedzi i riposty formułował znacznie wolniej niż w poprzedniej debacie z Aleksandrem Kwaśniewskim. Sprawiał wrażenie nieco zaskoczonego sposobem zachowania swego adwersarza.
Donald Tusk zastosował metodę nieodpowiadania na żadne pytanie w sposób konkretny, jedynie ogólnikami lub wcale. Pytany przez dziennikarzy na przykład o sprawy programu PO lub kwestie gospodarcze od razu przechodził do krytyki tego, czego nie udało się zrobić przez ostatnie dwa lata partii rządzącej. Można było odnieść wrażenie, że to zaskoczyło premiera Kaczyńskiego.
W drugiej części debaty Jarosław Kaczyński czuł się już znacznie pewniej. Próbował przejąć inicjatywę, był bardziej rozluźniony, swobodny, pozwalał sobie na żarty i znacznie lepsze riposty. Niestety, nie zatarło to nie najlepszego wrażenia z pierwszej części debaty.
Obaj politycy zbyt wiele konkretów nie powiedzieli i chociaż więcej treści merytorycznych przedstawił Jarosław Kaczyński niż Donald Tusk, to marketingowo korzystniejsze wrażenie zrobił lider PO. Donald Tusk lepiej przygotował się do dyskusji od strony socjotechnicznej. Wykorzystanie kilku danych liczbowych, przygotowanych wcześniej, a dotyczących różnych kwestii istotnych dla Polaków, obliczone było na pozostawienie dobrego wrażenia i uwiarygodnienie lidera PO. I tego obrazu w oczach telewidzów raczej nie zburzyła nawet kompromitująca Tuska wpadka z historią o pistolecie Kaczyńskiego w windzie.
Na dodatek zwolennicy PO wśród publiczności poprzez swoje zachowanie próbowali dyskredytować odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i - jak możemy zauważyć w sondażach - przyniosło to zamierzony przez nich skutek.
Nie sugerowałbym się jednak sondażami mówiącymi, kto wygrał debatę, a kto nie, gdyż zazwyczaj wyniki te są odzwierciedleniem popularności i sympatii politycznych, a nie wynikiem oceny poziomu merytorycznego wypowiedzi. Wyniki sondażowe mogą zmieniać się z dnia na dzień.
Po tej debacie jedno wydaje się pewniejsze - że koalicja PiS i PO raczej jest coraz mniej prawdopodobna. Natomiast Kaczyński ma jeszcze kilka dni, aby przekonać wciąż wielu niezdecydowanych do oddania głosu na PiS.
dr Bogdan Więckiewicz,
pracownik naukowy
Instytutu Socjologii KUL
Dodane przez wybory dnia październik 17 2007 16:49:26 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 409 Czytań ·



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej








Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Jeszcze nie wiadomo, czy układ sił w przyszłym parlamencie pozwoli przyjąć i zrealizować ustawy: dekomunizacyjną i dezubekizacyjną, a tu już czołowa gazeta różowego saloniku rozpoczęła prawdziwą kampanię w obronie interesów byłych ubeków.
Kot Sylwester i michnikowszczyzna

Mieliśmy do czynienia z pewnym imposybilizmem, niemożnością działania instytucji państwowych
Wrócimy do badania prywatyzacji

Trwa ostra walka polityczna, zaogniona w ostatniej fazie przez oskarżenia najpierw w koalicji, potem w kręgu partii rządzącej
Niech rząd broni swoich racji w Sejmie

Mam osobiście takie wrażenie, jakbym oglądał stary film z 1992 roku. Te same problemy, te same metody, te same twarze. I nawet te same słowne manipulacje
Najważniejsza bitwa przed nami

Lista
Posłowie VI kadencji Sejmu

- Życzę Polakom, aby ich wybór był dobry z punktu widzenia uczciwości w naszym życiu, żeby wygrywali ludzie, którzy jak nawet kogoś źle określają, to w odpowiedzi na to, że są zaczepieni, a nie pierwsi
Prezydent i wybory

Co musiałoby się stać, żeby nie doszło do rozwiązania tego parlamentu? - Musiałaby się utworzyć nowa wiarygodna większość. Jednak gołym okiem widać, że wszyscy gracze są już sobą zmęczeni i jakkolwiek nie można wykluczać tej ewentualności...
Tusk znowu przegrywa ostatnią prostą

Politycy wszystkich opcji politycznych zaczynają stawiać na argumenty. Kandydat LiD na premiera - Aleksander Kwaśniewski, zwrócił się już jako pierwszy z zaproszeniem do merytorycznej dyskusji do premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Wyborcza machina debatami się toczy

Do Senatu z ramienia PiS kandydować ma Jan Szafraniec - do tej pory reprezentujący LPR.
Szafraniec porzucił LPR

Opozycja usilnie domaga się powołania komisji śledczej. W tej sytuacji coraz mniej realne staje się skrócenie kadencji Sejmu. - Głosowania za samorozwiązaniem Sejmu wymaga elementarne poczucie przyzwoitości ze strony tych, którzy sami złożyli wnioski o skrócenie kadencji...
To polityczna jatka

Kot Sylwester
Google