Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Debat dla wszystkich i transmisji w telewizji publicznej domagają się liderzy LPR i Samoobrony. W najbliższy czwartek Roman Giertych ma spierać się ze startującym z listy Samoobrony Leszkiem Millerem. Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper wyzwał natomiast do debaty Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha. Już zaplanowane zostało spotkanie Donalda Tuska z Aleksandrem Kwaśniewskim.
Lider LPR już nawet ustalił, kto będzie jego przeciwnikiem. To Leszek Miller, a do debaty ma dojść w najbliższy czwartek. Spierać się chce również Andrzej Lepper, który skarżył się ostatnio, że chociaż on skierował zaproszenia do spotkania ze swoimi konkurentami, to do tej pory nikt sprawy nie podjął. Lepper chciałby zmierzyć się ze swoimi niedawnymi współkoalicjantami. Wczoraj zaproponował spotkanie Giertychowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Do debaty Donalda Tuska, lidera warszawskiej listy PO, wezwał wczoraj lider LPR w stolicy, prezes Unii Polityki Realnej Wojciech Popiela. Najszybciej jednak może dojść do spotkania oko w oko Donalda Tuska z Aleksandrem Kwaśniewskim. PO jest gotowa na wtorek. Termin ten zdaje się jednak zbyt wczesny dla Aleksandra Kwaśniewskiego. Donald Tusk oświadczył w końcu, że jest mu jednak obojętne, czy najpierw spotka się z Kwaśniewskim, czy Kaczyńskim.
Platforma Obywatelska rozpoczęła wczoraj swój drugi etap kampanii wyborczej. Donald Tusk ogłosił, że jedynie PO jest w stanie odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy. - Aby Polska odetchnęła świeżym powietrzem, po to, żeby ta nadzieja na polski cud gospodarczy się spełniła, potrzebne jest skuteczne odsunięcie PiS od władzy - ogłosił Donald Tusk. W kontekście ewentualnej koalicji z PiS lider PO stwierdził, że kluczowe jest to, "kto będzie pierwszy w wyborach, bo od tego będzie zależał kształt przyszłego rządu w Polsce". - Kto zdobędzie pierwsze miejsce, ten nada tonację, ten będzie miał inicjatywę w tworzeniu rządu - mówił Tusk.
Według lidera PO, jeśli jego ugrupowanie zwycięży w wyborach, to przede wszystkim nastąpi odsunięcie od władzy "nieudolnych i skonfliktowanych z całym światem ludzi". Tusk wyraził nadzieję, że wyniki wyborów sprawią, iż będzie możliwe powstanie koalicji PO - PSL, która już zdaniem szefa PO "sprawdziła się w samorządach".
Tym, co ma dać Platformie zwycięstwo, jest "cud gospodarczy", który PO obiecuje. Do cudu w Polsce doprowadzić ma realizacja programu Platformy opierającego się na 5 filarach: rozwoju infrastruktury, wyrównywaniu szans - niwelacja regionalnych różnic w poziomie rozwoju, edukacji, ochronie zdrowia oraz programie zakładającym stworzenie warunków, by Polacy chcieli wrócić z zagranicy. - Polska zasługuje na własny cud gospodarczy. Chcemy, aby polityka, działania PO przybliżyły nas do marzenia o dostatnim, godnym życiu wszystkich Polaków - podkreślał Tusk, dodając, że do tego, by taki cud się stał, brak przede wszystkim "mądrego rządu u władzy".
Cud Platformy ma być promowany nowym spotem wyborczym PO. Za zaprezentowany wczoraj spot Platformę czeka jednak proces sądowy w trybie wyborczym. Według Tomasza Dudzińskiego (PiS), zostały zawarte w nim "kłamstwa i nieprawdziwe dane". W spocie podano, że w ciągu ostatnich dwóch lat w wypadkach drogowych zginęło prawie 14 tys. osób. Według Dudzińskiego, w okresie rządów PiS od 1 listopada 2005 r. do 31 sierpnia 2007 r. zginęło na drogach 9 tys. 639 osób. - Mam pytanie do Donalda Tuska i do Platformy Obywatelskiej: dlaczego w swej kłamliwej i oszczerczej propagandzie i kampanii wykorzystuje tragedie ludzkie, dlaczego posługuje się nieprawdziwymi danymi? - powiedział Dudziński.
LPR twardą opozycją
Obietnica sprawienia cudu najwyraźniej nie przekonała Romana Giertycha. - Dzisiaj już wiadomo, że PO nadchodzących wyborów parlamentarnych nie wygra. I wyborcy muszą mieć świadomość, że głosują nie tylko na przyszły rząd, ale też na opozycję. Czy nie lepsza będzie twardsza opozycja w przyszłym Sejmie, prawicowa, realna, wolnorynkowa rzeczywiście, a nie ta, która pokazała, w jaki sposób można mieć wszystkie karty w ręku, tak jak miał Donald Tusk, i przegrać wszystko? - pytał wczoraj Giertych.
Dlatego Giertych nawoływał wyborców PO do głosowania na kandydatów Ligi Prawicy Rzeczypospolitej. - Macie państwo poglądy wolnorynkowe, głosujcie więc na oryginał tych poglądów, a nie na ich marną kopię, jaką stanowi Platforma Obywatelska - mówił w Gdańsku Giertych, przypominając, że "jedynką" LPR w tym mieście jest znany ze swoich liberalnych poglądów na gospodarkę Janusz Korwin-Mikke. - Jeśli Platforma Obywatelska będzie główną opozycją w Polsce, to będziemy mieć rządy PiS przez 20 lat - straszył potencjalnych wyborców Platformy Giertych.
Do miana prawdziwej opozycji aspiruje również LiD. - To my jesteśmy prawdziwą opozycją - podkreślał przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak, wytykając Platformie, że w czasie ostatniej kadencji nie wykorzystała szansy, by skorzystać z okazji rozliczenia Prawa i Sprawiedliwości. Lider LiD powtórzył wczoraj, że nie są prowadzone z PO żadne rozmowy koalicyjne.
Szeregi zwierała wczoraj również Samoobrona na warszawskiej konwencji wyborczej partii. Andrzej Lepper, Leszek Miller i Piotr Ikonowicz mają być - jak zapowiedziano podczas konwencji - "trzema muszkieterami, którzy na pewno doprowadzą Samoobronę do zwycięstwa". Artur Kowalski
Dodane przez wybory
dnia październik 11 2007 19:39:09 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
438 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Ćwierć miliona złotych warte było dla posłanki Platformy Obywatelskiej Beaty Sawickiej i burmistrza Helu Mirosława W. ustawienie przetargu na nieruchomość, której wartość szacuje się na kilkadziesiąt milionów złotych.
Kampania wyborcza w dobie obecnej jest po prostu grą marketingowców. W sztabach partyjnych wynajęci ludzie z biznesu zwanego PR dwoją się i troją, aby maksymalnie wylansować produkt pt. partia polityczna.
Koalicja PO i LiD to bardzo realny i niebezpieczny dla Polski scenariusz - ostrzegał w Rzeszowie Jarosław Kaczyński. Stwierdził, że wygrana ugrupowań lewicowych, do których zaliczył też PO, oznaczać będzie dla Polski powrót do rzeczywistości stanu wojennego.
W ferworze walki wyborczej opinii publicznej może być trudno zrozumieć niektóre polityczne posunięcia rządu, tym bardziej że półtora miesiąca przed wyborami opozycji chodzi już tylko o jedno - jak dołożyć przeciwnikowi.
LPR w swoim programie mocno podkreśla potrzebę zatrzymania w kraju wykształconych kadr medycznych, które wręcz nazywa polskim złotem. Postuluje w tym celu poprawę warunków pracy i płacy młodych lekarzy
Państwowa Komisja Wyborcza zamknęła przyjmowanie wniosków o rejestrację komitetów wyborczych, które wyraziły chęć startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. A na listach pozostaje jeszcze wiele niewiadomych.
- Nie wstydzimy się tego, co w niezwykle trudnym czasie, wśród niebywałej agresji ze strony opozycji i części mediów udało nam się zrobić - mówił premier Jarosław Kaczyński w Jaśle. Tym samym odniósł się do sobotniej wypowiedzi Donalda Tuska, który zapowiedział, że nie dopuści do władzy PiS, dopóki to ugrupowanie nie wytłumaczy się z bałaganu w kraju.
Mikołaj Tusk wielki worek cudów niesie - takie zdanie można przeczytać na portalu Wirtualna Polska. Wciąż zadaję sobie pytanie - dlaczego Polacy tak łatwo uwierzyli w cuda? A może jednak chodziło o coś innego?
Szybka kampania wyborcza związana z samorozwiązaniem parlamentu ma swoją logikę. Stosowana jest najbardziej zaawansowana socjotechnika i wykorzystywane są typowe chwyty marketingowe mające wypromować stosujące je partie polityczne.