Piątkowe rozwiązanie Sejmu połączone było z wybuchem radości największych ugrupowań politycznych. Można było odnieść wrażenie, że realizuje się plan zarówno opozycji, jak i PiS. Podstawowe dziś pytanie dotyczy tego, co przynieść mogą zbliżające się wybory. Czy rzeczywiście spowodują istotne zmiany na scenie politycznej?
Najbardziej dziwna była radość posłów Prawa i Sprawiedliwości, wszak to ich rząd odchodzi do historii. Otóż wszystko to staje się dopiero wtedy zrozumiałe, gdy pojmiemy, że realizuje się właśnie największy cel tej partii, tj. porządkowanie sceny politycznej poprzez zbudowanie jednej wielkiej partii na prawicy. Wbrew niektórym badaniom opinii publicznej wydaje się, że bardzo duże szanse na ponowne zwycięstwo ma Prawo i Sprawiedliwość. Związane jest to z jednej strony z jego bardzo udaną kampanią na rzecz wizerunku partii walczącej z korupcją, z drugiej strony - obecny rząd sprawuje władzę w sytuacji dużego wzrostu gospodarczego, jaki przeżywa nasz kraj. Wszystko to tworzy klimat mobilizacji elektoratu prawicowego, pragnącego uporządkowania sceny politycznej na rzecz jednego ugrupowania. Jednakże ewentualne zwycięstwo wyborcze PiS tylko wtedy zmieni układ sceny politycznej, gdy partia ta osiągnie ponad 50 proc. realnych mandatów w Sejmie, co w poparciu społecznym musiałoby wynosić ok. 40 procent. Jednakże scenariusz taki jest równie prawdopodobny, co nieprawdopodobny. Gdy PiS nie zdobędzie bezwzględnej większości, bardzo trudno będzie mu znaleźć koalicjanta, z którym mogłoby się połączyć. Na pewno koalicjantem tym nie będzie Samoobrona, skonfliktowana z braćmi Kaczyńskimi w sposób bardzo głęboki. Andrzej Lepper jest przekonany, że zastawiono na niego pułapkę w ministerstwie rolnictwa (akcja CBA) po to, aby wyeliminować go z polityki. Niechętnie na koalicję z PiS przystanie PSL, związane dziś układem z Platformą Obywatelską. PSL może mieć obawy, że - będąc w rządzie z PiS - podzieli los partii Andrzeja Leppera. Zakładając również, że z natury rzeczy alians z SLD nie wchodzi w rachubę, PiS walczy dziś o bezwzględną większość lub pozostanie w opozycji. Ten drugi wariant opłacałby się mu tylko w perspektywie kolejnych wyborów prezydenckich. Bycie w opozycji służy o wiele lepiej kolejnej prezydenckiej kampanii wyborczej niż sprawowanie władzy. Jednakże w sferze realnej rządowej władza przeszłaby wówczas w ręce PO, połączonej koalicją z PSL lub SLD. Układ taki można by łatwo krytykować, lecz z pewnością liberałowie i postkomuniści zrobiliby wszystko, aby osłabić PiS chociażby poprzez powołanie komisji śledczej i frontalny atak na obecny układ władzy. Jednakże koalicja PO - SLD wcale nie musi przyjść Platformie łatwo. Pamiętajmy wszak, że większość, którą obie te partie będą mieć, wcale nie musi być wystarczająca, aby odrzucać ewentualne weta prezydenta czy też głosowania Senatu, w którym PiS może mieć większość. Poza tym pewna liczba posłów PO (Jan Rokita) na pewno zbuntuje się na wieść o takiej koalicji. Przy umiejętnie prowadzonej polityce opozycji za dwa lata mogą być kolejne wybory, w których układ liberalno-postkomunistyczny znowu padnie. Dlatego, jeśli koalicja PO - SLD powstanie, zrobi ona wszystko, aby rozbić PiS.
Wiadomo, że układ liberalno-postkomunistyczny będzie się starał zatrzymać proces zmian zachodzących w kraju od pewnego czasu. Pozostaje jednak pytanie, jak wyglądać będzie polityka polska w sytuacji pełnego zwycięstwa PiS. Oczywiście pierwsze skojarzenie mówi nam, że polityka ta będzie wyglądać tak jak dziś. Wydaje się to jednak nie do końca prawdziwe. Prawica pisowska, jak twierdzi wielu, ma zdecydowanie pragmatyczne cele. Chcąc doprowadzić do stworzenia dwu- lub trzybiegunowego układu partyjnego, stara się łączyć w sobie zarówno nurty narodowe, jak i liberalne (por. Zyta Gilowska, minister Kluzik-Rostkowska) oraz socjalne. Mocne akcentowanie haseł prorodzinnych i narodowych w tej kadencji było w dużym stopniu podyktowane pragnieniem przeciągnięcia na swoją stronę elektoratu katolicko-narodowego. Jeśli w przyszłym Sejmie jedyną realną konkurencją na centroprawicy dla PiS pozostanie Platforma Obywatelska, istnieje prawdopodobieństwo, że PiS będzie się w pewnym stopniu starało przejąć jej elektorat poprzez zrealizowanie niektórych jej postulatów programowych. Owo upodobnienie PiS do PO było już widoczne w tej kadencji w przypadku głosowania nad konstytucyjną ochroną życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.
Widzimy zatem, że dziś rozstrzyga się kształt polskiej sceny politycznej, być może na wiele lat. Takiego rozstrzygnięcia pragnęły największe partie polityczne, dlatego doszło do rozwiązania Sejmu. Jest to gra ryzykowna, dodajmy - dla wszystkich jej uczestników. Wydaje się, że właśnie z tego przede wszystkim powodu kampania wyborcza będzie bardzo brutalna. Podgrzane emocje społeczne spowodować zaś mogą dużą frekwencję. Należy również zaznaczyć, że podjęto duże ryzyko, jeśli idzie o kwestię dobra Polski. Nie ma bowiem gwarancji, że uda się stworzyć jedną wielką partię. Jest natomiast obawa, że proces zmian zapoczątkowany przed dwoma laty może być zablokowany przez układ postkomunistyczno-liberalny. Oby się tak nie stało. Mieczysław Ryba
Dodane przez wybory
dnia wrzesień 11 2007 22:19:40 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
640 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Donald Tusk gotowy jest zawrzeć koalicję zarówno z budowniczymi IV RP, jak i z postkomunistami - deklarował lider PO podczas spotkania z Polakami w Dublinie.
Roman Giertych i Andrzej Lepper słusznie pozazdrościli wyborczych debat Jarosławowi Kaczyńskiemu i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, i domagają się ich organizacji także ze swoim udziałem, jako liderami partii, które zarejestrowały listy w kraju
Jarosław Kaczyński mówi: dosyć tego, i ponownie zapewnia, że Donald Tusk odpowie przed sądem za swoje słowa o uwłaszczeniu się środowiska braci Kaczyńskich na państwowym majątku na początku lat 90.
Obrona suwerenności kraju, obrona życia, likwidacja zbędnych elementów biurokratycznych czy obniżenie podatków - to wybrane elementy, z którymi do przedterminowych wyborów idzie Liga Prawicy Rzeczypospolitej - koalicja Ligi Polskich Rodzin, Prawicy Rzeczypospolitej oraz Unii Polityki Realnej.
Nie minęło kilka dni, a lider partii LiD (równocześnie tzw. twarz wyborcza tej partii), były prezydent Aleksander Kwaśniewski na spotkaniu z młodzieżą w Kijowie bełkotał o polityce i moralności, będąc pod wyraźnym wpływem alkoholu.
Stoi Tusk przy straganie i myśli: Czemu te jabłka takie drogie?! - To może gruszek szanownemu panu zważyć? Na wiosnę mróz był i kwiatki jabłoni zmroził, dlatego jabłka podrożały
Aleksander Kwaśniewski osobiście akceptował i firmował działania zmierzające do wyprowadzenia publicznych pieniędzy z Urzędu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej - wynika z dokumentów, do których dotarł Nasz Dziennik